<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?> 
<rss version="2.0"> 
<channel> 
<title>Moje artykuły - ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski</title> 
<link>http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&amp;kid=88</link> 
<description>ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski</description> 
<language>pl</language> 

<item> 

<title>2012-02-01 Stop dla faszyzmu</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5624</link> 
<pubDate>01-02-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p><b>Brak odpowiedniej troski o kibiców wyjeżdżających na Euro 2012 może mieć katastrofalne skutki</b></p><p>W tych dniach Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów podjęła na nowo dochodzenie w sprawie publicznego nawoływania przez Serhija R. do nienawiści na tle narodowościowym. W 2009 r. zamieścił on obraźliwe teksty na portalu internetowym www.ukrnationalism.org.ua. Jest to czyn opisany w art. 256 kodeksu karnego. Jeden z mieszkańców Olkusza, który stale przegląda ukraińskie portale, powiadomił o całej sprawie organy ścigania. Pomimo ewidentnych dowodów przestępstwa prokurator sprawę umorzył. Na szczęście, jego przełożeni pod dwóch latach wyjęli zakurzone akta z przepastnej szafy i przekazali je do ponownego rozpatrzenia. Widocznie któryś z nich doszedł do wniosku, że w tak drażliwej sprawie zamiatanie pod dywan nic nie da.<br /><br />Prokuratura warszawska wznowiła także sprawę znieważenia dr. Jerzego Bukowskiego z Porozumienia Organizacji Niepodległościowych i Kombatanckich w Krakowie i mojej skromnej osoby, w związku z naszą przynależnością narodową, tj. o czyn z art. 257 kk. Warto przypomnieć, że obaj zostaliśmy zaatakowani tylko dlatego, że protestowaliśmy przeciwko prowokacji w postaci tzw. Rajdu Bandery, który po wyłudzeniu polskich wiz próbował przekroczyć granicę w Medyce k. Przemyśla. Prowokacja ta się nie udała, gdyż w ostatniej chwili (lepiej późno niż wcale) szefowie MSW i MSZ poszli po rozum do głowy i pod wpływem protestów nie wpuścili rajdu do Polski. Za organizatorami tego przedsięwzięcia stali neofaszyści z Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów, powielający opętańcze idee przedwojennej Organizacji Nacjonalistów Ukraińskich, odpowiedzialnej za liczne zbrodnie i zamachy. <br /><br />Warto dodać, że redakcja wspomnianego portalu internetowego ma siedzibę w Kijowie, a treści przez nią zamieszczane są nafaszerowane kultem zbrodniarzy wojennych, agresywnym antypolonizmem i antysemityzmem. Funkcjonowanie tej strony i wielu innych źle wróży mistrzostwom piłkarskim Euro 2012, gdyż do Lwowa, Kijowa, Doniecka i Charkowa już za kilka miesięcy przyjadą kibice z całego świata, także z Polski i Izraela. O ile w miastach wschodniej Ukrainy będą oni mogli się czuć bezpiecznie (nie licząc plagi kieszonkowców, złodziei samochodów i prostytutek), o tyle we Lwowie mogą być narażeni na agresję, i to nie tylko słowną. Organizacje kibiców sportowych są tą sytuacją bardzo zaniepokojone, ale PZPN jak zwykle udaje, że o niczym nie wie. <br /><br />Na ten temat mówiłem podczas niedawnych spotkań autorskich zorganizowanych przez kluby GP m.in. w auli Uniwersytetu Opolskiego (swojego czasu wysadzonej w powietrze przez braci Kowalczyków) oraz w Polskiej Misji Katolickiej przy bazylice św. Jana Chrzciciela w Berlinie. Szczególnie wypowiedzi z tego ostatniego spotkania zostały zrelacjonowane przez PAP, a co za tym idzie - rozpowszechnione w mediach internetowych. Pomijając sensacyjne tytuły, jakimi je opatrzono, to dobrze się stało, że opinia publiczna mogła się dowiedzieć o tym, co szykuje się za wschodnią granicą z okazji piłkarskiego święta. Szkoda tylko, że trzeba jechać aż do stolicy Niemiec, aby polski dziennikarz się tym zainteresował. A może to jest tak, że w miejscu, gdzie narodził się hitlerowski system totalitarny, przestrogi przed zbliżającą się powtórką z historii są traktowane poważniej? <br /><br />Mądry Polak po szkodzie - mówi stare powiedzenie. Może jednak zarówno Grzegorz Lato, jak i gen. Krzysztof Bondaryk, szef ABW, nie będą czekać, aż bojówkarze z organizacji nacjonalistycznych, np. partii Swoboda, zaatakują pod lwowskim czy kijowskim stadionem autobusy z naszymi obywatelami. Przecież dla fanatyków przyjazd licznych grup cudzoziemców, zwłaszcza dziennikarzy, kamer telewizyjnych, będzie idealną okazją, aby zaistnieć. Przykładem, do czego prowadzi pobłażanie dla szowinizmu, jest niedawne pobicie 16-letniego chłopca na Litwie tylko za to, że na ulicy mówił po polsku. <br /><br />Na koniec dobra wiadomość. Po dwuletnich staraniach Uniwersytet Wrocławski wydał wreszcie publikację pt. &quot;Prawda historyczna a prawda polityczna w badaniach naukowych. Ludobójstwo na Kresach południowo-wschodniej Polski w latach 1939-1946&quot;. Jest ona zbiorem referatów wygłoszonych w 2010 r. na konferencji naukowej pod tym samym tytułem. Redaktorem wydania jest niestrudzony prof. dr hab. Bogusława Paź, który przez wiele miesięcy staczał boje, aby konferencja w ogóle się odbyła, a później, aby ukazała się publikacja. Wielkie słowa uznania za wytrwałość! Książkę powinni nabyć ci, którzy chcą zobaczyć, jak poprawność polityczna fałszuje obraz przeszłości. Można zamawiać pocztą. Adres: Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, pl. Uniwersytecki 15, 50-137 Wrocław, tel./faks 71 375 27 37, e-mail: biuro@wuwr.com.pl<br /><br />Należy odnotować sesję historyczną o Kresach, przygotowaną w styczniu br. przez Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Ziębicach. W czasie sesji wyemitowano fabularyzowany film dokumentalny pt. &quot;Utracone dzieciństwo&quot;, oparty na wspomnieniach Tadeusza Kołtowskiego, który jako młody chłopiec był świadkiem zamordowania swoich rodziców przez UPA na Wołyniu. W filmie nakręconym pod kierunkiem Małgorzaty i Grzegorza Noculaków wystąpili uczniowie. Podobna sesja wzbogacona filmem &quot;Zapomnij o Kresach&quot; oraz relacją świadka historii ks. Tadeusza Patera odbyła się także w Zespole Szkół w Radymnie k. Jarosławia. Dla dyrekcji i nauczycieli obu placówek edukacyjnych wielkie słowa uznania.<br /><br />ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 1 lutego 2012 r.</p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-25 Po prostu Ania</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5596</link> 
<pubDate>25-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p><b>Establishment III RP bardzo łatwo zapomina o prawdziwych bohaterach. Tym bardziej trzeba młodemu pokoleniu przekazywać pamięć o nich</b></p. /> </p><p>Jedną z cichych bohaterek, którym Polska zawdzięcza swoją niepodległość, była Anna Śniadowska z domu Szwed. Choć skromna z natury, w antykomunistycznej opozycji funkcjonowała jak dynamit. Miała ogromną siłę woli, a przy tym była osobą na wskroś uczciwą i oddaną wspólnej idei. Wszyscy lubili tę miłą i sympatyczną dziewczynę w okularach z długimi ciemnymi włosami. <br /><br />Urodziła się 3 marca 1955 r. w Bielsku-Białej. Po maturze, jak wiele jej kolegów i koleżanek, wyjechała na studia do Krakowa. Od dziecka była utalentowana humanistycznie, więc wybrała polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po buncie robotników w Ursusie i Radomiu czynnie zaangażowała się w działalność opozycyjną. Została współpracownikiem warszawskiego Komitetu Obrony Robotników, roznosiła ulotki i organizowała spotkania. <br /><br />W maju 1977 r. został zamordowany Stanisław Pyjas, także student polonistyki. Po tym wydarzeniu Anna wstąpiła do Studenckiego Komitetu Solidarności. Nadal kolportowała bibułę, w tym pismo &quot;Robotnik&quot;, prowadziła działalność edukacyjną wśród uczniów klas licealnych i studentów. Po ukończeniu polonistyki studiowała także filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie. <br /><br />Właśnie wtedy ją poznałem. Spotkaliśmy się w mieszkaniu Pelagii Potockiej, krakowskiej arystokratki, mieszkającej na poddaszu swojego dawnego pałacu na rogu Rynku Głównego i ul. Brackiej. Jej poddasze oraz mieszkanie Matyldy z Sapiehów Osterwowej, też arystokratki, były miejscem spotkań konspirujących studentów. Schronienie znajdowały w nich rzesze młodych ludzi o najróżniejszych poglądach: począwszy od prawicowych konserwatystów, a na hippisach i lewakach skończywszy. Wśród zabytkowych mebli i obrazów poniewierały się powielacze, sitodruki oraz sterty papieru. Tutaj poznałem innych członków krakowskiego SKS-u, w tym Bronka Wildsteina, Józefa Barana i, niestety, Leszka Maleszkę, który okazał się być zarejestrowany jako tajny współpracownik SB. <br /><br />W konspiracji Ania była członkiem redakcji niezależnego pisma studenckiego &quot;Indeks&quot; oraz współorganizatorką biblioteki SKS-u, za co była wielokrotnie zatrzymywana i przesłuchiwana przez SB. <br /><br />Wraz z wybuchem Solidarności Ania współtworzyła krakowskie struktury związkowe, a później małopolskie. Organizowała też kursy dla nauczycieli z zakresu historii współczesnej oraz literatury. Została internowana 13 grudnia 1981 r. Była przetrzymywana w więzieniach w Kielcach i w Gołdapi. Zwolniono ją w lipcu 1982 r. Przez wiele lat pozbawiona była możliwości zatrudnienia. Mimo to prowadziła działalność podziemną w środowisku robotniczym Nowej Huty. <br /><br />W tym czasie poznała Andrzeja Śniadowskiego, studenta historii, z którym się zaręczyła. Po moich święceniach kapłańskich w 1983 r. zwróciła się do mnie z prośbą, bym pobłogosławił jej związek małżeński. Miałem ogromną tremę, gdyż była to pierwsza para, której udzielałem błogosławieństwa. W kościele był cały kwiat ówczesnej opozycji. <br /><br />Od 1989 r. Ania pracowała jako nauczycielka w Zespole Szkół Budowlanych, a następnie w Zespole Szkół Odzieżowych nr 2. Również jej mąż Andrzej pracował w szkołach, ucząc historii. Miała dwoje dzieci. Niespodziewanie u Ani wystąpiły objawy wrodzonej, nieuleczalnej choroby. W 2000 r. musiała przejść na emeryturę. Gasła w oczach. Miała pełną świadomość nadchodzącej śmierci. Na jej prośbę udzieliłem jej wiatyku i namaszczenia chorych. Gdy po raz ostatni ją widziałem, prosiła, abym odprawił kilka mszy świętych w intencji osób, które przyjdą na jej pogrzeb. <br /><br />Zmarła 28 stycznia 2002 r. Współprowadziłem jej pogrzeb. Pochowana została na cmentarzu na nowohuckim Grębałowie. 29 bm., w dziesiątą rocznicę jej śmierci, o g. 12, w kaplicy Pojednania, w Arce Pana w Krakowie-Nowej Hucie zostanie odprawiona msza św. o spokój jej duszy. W imieniu Rodziny serdecznie zapraszam wszystkich przyjaciół z dawnych lat. <br /><br />Myśląc o polskich bohaterach, gorąco popieram projekt ustawienia w Gorcach pomnika ku czci niezłomnego partyzanta, Józefa Kurasia ps. &quot;Ogień&quot;, rodem z Waksmundu k. Nowego Targu, który walczył z okupantem niemieckim i komunistycznym. Pomnik ten powstaje z inspiracji Fundacji Pamiętamy, której celem jest przywrócenie pamięci społecznej o Żołnierzach Wyklętych, czyli o tych ludziach, którzy podjęli walkę zbrojną z komunistami. Inicjatywa ta spotkała się z zajadłym atakiem niektórych środowisk, głównie związanych z &quot;Gazetą Wybiórczą&quot;. Jeden z Czytelników napisał do mnie ostatnio: &quot;Podczas sesji Rady Gminy Nowy Targ odczytano list sygnowany przez osobę przewodniczącego Towarzystwa Słowaków. Była to jedna wielka inwektywa pod adresem dzielnego górala z Waksmundu. List ten dostosował się zresztą poziomem do sposobu argumentacji części radnych. Nazywając rzecz po imieniu, czułem się, jakby wehikuł czasu przeniósł mnie do roku 1965, wprost na zebranie lokalnego aktywu ORMO (oczywiście mam na myśli jedynie tych radnych, którzy w dyskusji posługiwali się inwektywą)&quot;. No cóż, propaganda uprawiana przez aktyw PZPR robi swoje, ale tym bardziej trzeba wesprzeć tę inicjatywę. Wybieram się w sierpniu na poświęcenie pomnika, a o wszystkich przygotowaniach będę informować na bieżąco. <br /><br />ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 25 stycznia 2011</p><br /><br /> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-25 Przyzwolenie na antypolonizm</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5595</link> 
<pubDate>25-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">Niespodziewanie moje wypowiedzi na niedzielnym spotkaniu w Klubie &#8222;Gazety Polskiej&#8221; w Berlinie trafiło w Polsce tak do serwisu PAP, jak i<span style="mso-spacerun: yes">  </span>wielu portali internetowych. Stało się to za przyczyną porównania sytuacji Polaków za wschodnią granicą do sytuacji w hitlerowskiej Trzeciej Rzeszy. W tej ostatniej bowiem zanim wybuchła wojna też łamano prawa mniejszości, w tym zwłaszcza polskiej. Zataczające się koło historii powoduje, że siedemdziesięciu latach Polacy znów jest represjonowana za swój język i przywiązanie do wartościowi narodowych, tym razem na Litwie, Białorusi i Ukrainie. Szczególnie groźna sytuacja jest we Lwowie, gdzie sławi się morderców Polaków i Żydów, a po ulicach tego wspaniałego miasta paradują pochody szerzące antypolonizm i antysemityzm. A przecież za kilka miesięcy do tego miasta przyjadą goście na EURO 2012. Min. Józef Beck reagował na wybryki hitlerowców, ale min. Radek Sikorski bagatelizuje poczynania<span style="mso-spacerun: yes">  </span>czcicieli Bandery i UPA. Piłkarzom i kibicom źle to wróży. </p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> </p><p /><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska Codziennie, 24 stycznia. </p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-17 Przyjaciele potrzebujących</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5544</link> 
<pubDate>17-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p><b>Chrześcijańska pomoc dla osób niepełnosprawnych opiera się nie na jednorazowych spektakularnych akcjach, lecz na służbie przez całe życie</b></p><p>Od piętnastu lat działa ogólnopolska kapituła Medalu św. Brata Alberta. Co roku zbiera się ona tuż po Bożym Narodzeniu, w rocznicę śmierci swojego patrona, który sto lat temu odszedł do nieba w dniu 25 grudnia. Przyznaje ona medale za niesienie pomocy osobom niepełnosprawnym. W 1997 r. wyróżnienie to otrzymał ks. kard. Franciszek Macharski, a w 1998 r. premier Jerzy Buzek i prof. Zbigniew Brzeziński. W latach następnych medale otrzymali m.in. śp. bp Jan Chrapek, ks. kard. Stanisław Dziwisz, rzecznicy praw obywatelskich prof. Andrzej Zoll i śp. dr Janusz Kochanowski, aktorki Anna Dymna, Ewa Błaszczyk i Małgorzata Kożuchowska, piosenkarki Eleni Tzoka i Lidia Jazgar, krakowskie Bractwo Kurkowe, sportowcy Robert Korzeniowski i Otylia Jędrzejczak, podróżnik i polarnik Marek Kamiński, piosenkarze Paweł Kukiz i Adam Nowak. Medal, przedstawiający św. Brata Alberta przytulającego dzieci, zaprojektowany został przez Krzysztofa Sieprawskiego, podopiecznego Schroniska dla Niepełnosprawnych w Radwanowicach. <br /><br />Również w tym roku ogłoszono kolejnych laureatów. Zostały nimi cztery osoby. Pierwszą z nich jest psycholog Joanna Puzyna-Krupska z Warszawy, matka siedmiorga dzieci. Jest wdową po śp. ministrze Januszu Krupskim, który zginał w tragedii smoleńskiej. Jeszcze jako studentka była animatorką Ruchu Wiara Światło, w ramach którego zakładała w Lublinie wspólnoty składające się z osób niepełnosprawnych intelektualnie, ich rodziców oraz młodych wolontariuszy. W ostatnim czasie stała się liderem ruchu rodzin wielodzietnych. Jako prezes Związku Dużych Rodzin Trzy Plus, który współzakładała, upomina się o prawa rodzin, a szczególnie matek, które obecny system pozbawia środków do utrzymania. Jest też ekspertem episkopatu do spraw rodziny i jego delegatem do rządowo-kościelnego zespołu roboczego do spraw rodziny. Na pytanie, kim jest z zawodu, odpowiada krótko - matką. <br /><br />Drugim laureatem jest aktor Emilian Kamiński, także rodem z Warszawy. Jest on założycielem Fundacji Atut. Obejmuje ona patronatem akcje charytatywne i m.in. nieodpłatnie udostępnia pomieszczenia teatralne, a pracownicy i aktorzy teatru dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem, zgodnie z przyświecającą fundacji misją &quot;Dzielić się i pomagać&quot;. Na co dzień współpracuje z osobami niepełnosprawnymi. Często podkreśla, że ludzie ci &quot;powinni pracować i rozwijać się, (...) nie bójcie się dać im pracę. Ja mam w swoim zespole kilku znakomitych pracowników, których lubię, szanuję i cenię&quot;. Poprzez założony przez siebie Teatr Kamienica wspiera także inne inicjatywy. Współpracuje m.in. z ojcami kapucynami w ramach akcji Jadłodajnia Miodowa. W Teatrze Kamienica odbył się cykl przedstawień. Dochód z biletów, a także z aukcji, które towarzyszyły każdemu z tych spotkań, przeznaczony został na budowę jadłodajni oraz ośrodka dla bezdomnych i ubogich. W teatrze tym odbywają się również takie wydarzenia jak: koncert charytatywny dla chorych artystów, akcja edukacyjno-informacyjna &quot;Szpik pozwala ujść z życiem&quot; oraz teatralne warsztaty dziecięce. <br /><br />Trzecim laureatem jest ks. Wiesław Balewski, michalita z Torunia, zamieszkały obecnie w klasztorze w Pawlikowicach k. Wieliczki. Ze wspomnianym Ruchem Wiara i Światło zetknął się w 1991 r. - Zafascynowało mnie piękno i bogactwo darów niepełnosprawnych intelektualnie - wyznał. Później został kapelanem wspólnoty Miluśińscy w Krakowie. W 2003 r. wybrano go na kapelana Ruchu, co zatwierdził Episkopat Polski. W wywiadzie dla KAI powiedział: - Chciałbym, żebyśmy zaangażowali się w działania formacyjne i uwrażliwiali ludzi na problem niepełnosprawnych. I dawali świadectwo, pokazywali, jak piękni są ludzie upośledzeni, jak działa w nich Bóg. Jego zdaniem formacja ludzi Kościoła - kleryków i księży - jest najpilniejszym zadaniem dla Ruchu. - Istnieje duża potrzeba kapelanów, nie każda wspólnota niepełnosprawnych, ich rodziców i przyjaciół ma opiekujących się nią księży. <br /><br />Czwartym laureatem jest Jacek Golczyński z Wilna, od lat mieszkający w Łodzi. Jest inżynierem konstruktorem. Ma niepełnosprawnego syna Patryka z rozpoznaniem autyzmu. Wraz z rodzicami dzieci niepełnosprawnych założył Koło Pomocy dla Dzieci Autystycznych. Od 1986 r. działał również w Duszpasterstwie Dzieci Niepełnosprawnych, które powstało z inicjatywy ojców franciszkanów, realizując obozy i kolonie dla rodzin osób niepełnosprawnych. Jako inicjator tej pionierskiej działalności zajął się organizacją całego przedsięwzięcia i prowadził pierwszy dwutygodniowy turnus. Kolonie te organizowane są do dziś. W 1988 r. nawiązał współpracę z Fundacją im. Brata Alberta. Był jednym z inicjatorów powstania jej filii w Łodzi. Dzięki jego staraniom Fundacja otrzymała od władz miasta w wieczyste użytkowanie działkę i budynek przy ul. Helenówek 7. Istnieje tam dzisiaj Dom Pomocy Społecznej dla mężczyzn. Przyczynił się także do powstania podobnego domu w Chorzeszowie k. Łaska. Był jednym z inicjatorów wniosku do Sejmu o przyznanie wcześniejszych emerytur rodzicom dzieci niepełnosprawnych. Sejm przyznał im to prawo w 1989 r. <br /><br />Wręczenie medali odbędzie się 12 marca br. w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie, w trakcie XII Ogólnopolskiego Festiwalu Twórczości Osób Niepełnosprawnych &quot;Albertiana&quot; 2012, organizowanego przez Fundację im. Brata Alberta oraz Fundację Anny Dymnej Mimo Wszystko. <br /><br />ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 18 stycznia 2012 r.</p><br /><br /> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-17 Gnioty Leszka Millera </title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5543</link> 
<pubDate>17-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">Towarzysz Leszek Miller, nowo-stary szef SLD, ogłosił, że trzeba zakończyć lustrację w Polsce. Nazwał przy tym publikacje IPN &#8222;gniotami, których nikt nie czyta&#8221;. A oznajmił to w chwili, gdy rząd niemiecki zadecydował, że ujawnianie akt enerdowskiej Stasi, trwające nieprzerwanie od 1990 r. będzie przedłużone o kolejne osiem lat. Co więcej, lustracją zostaną objęte kolejne kategorie obywateli, w tym nawet nauczyciele w przedszkolach. Wcześniej proces ten objął m.in. praktycznie wszystkich dziennikarzy i pracowników naukowych wyższych uczelni. Niemcy czynią to dlatego, bo uważają, że podstawową zasadą ich wolności jest przecięcie &#8222;czerwonej pajęczyny&#8217;, którą ZSRR przez lata montował tak w NRD, jak i w NRF. W naszym kraju jest inaczej. Agentura ma się dobrze, bo co chwilę tzw. autorytety moralne, także ze środowiska nieboszczki Unii Wolności lub &#8222;Gazety Wybiórczej&#8217; trąbią w tą samą trąbkę wraz z postkomunistami. No cóż, trzeba się uczyć od Niemców. I to nie tylko w sprawach gospodarczych. </p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">.</p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska Codziennie, 17 stycznia 2012 r.</p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-11 Wychowawcy młodych pokoleń</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5502</link> 
<pubDate>11-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p><b>Największy wpływ na młodych ludzi mają nie ci, którzy wiele mówią, ale ci, co dają świadectwo całym swoim życiem</b></p><p>W ostatnich dniach przyszło mi pożegnać dwóch przyjaciół. Byli oni osobami z innych, starszych roczników, ale dla mojego i młodszego pokolenia stali się autentycznymi wzorami. Pierwszą z tych osób był ks. prałat Stanisław Mszal, dziekan dekanatu w Trzebini i emerytowany proboszcz w Psarach. W wieku 77 lat odszedł w Nowy Rok nad ranem. Do jubileuszu 50-lecia kapłaństwa zabrakło mu zaledwie kilka miesięcy. Urodził się w Zubrzycy Górnej pod Babią Górą, na polskiej części Orawy. Wielki wpływ na jego wychowanie miał tamtejszy proboszcz ks. Franciszek Szymonek, gorliwy kapłan, a zarazem polski patriota, skazany przez władze komunistyczne w 1953 r. na dożywotnie więzienie za działalność niepodległościową. Z powodu złego stanu zdrowia wyszedł na wolność po kilku latach. On to nauczył młodego Stanisława miłości Boga i Ojczyzny. Jego wychowanek, idąc drogą powołania kapłańskiego, przyjął święcenia z rąk abp. krakowskiego Karola Wojtyły, który po kilku latach skierował go do tworzenia parafii w Psarach w powiecie chrzanowskim. Nawiasem mówiąc, powstała ona z parafii w Płokach, której proboszczem był inny niezłomny kapłan, ks. Michał Rapacz, zamordowany przez tzw. nieznanych sprawców, dziś kandydat na ołtarze. <br /><br />W Psarach ks. Mszal spędził prawie 40 lat, budując nową świątynię, a przede wszystkim prowadząc duszpasterstwo na tym niełatwym terenie. Był człowiekiem bardzo oddanym sprawom społecznym i charytatywnym. Spotkałem się z nim 15 lat temu, gdy w Trzebini powstała filia Fundacji im. Brata Alberta, która doprowadziła do powstania warsztatów terapii zajęciowej i świetlicy terapeutycznej dla osób niepełnosprawnych intelektualnie, głównie dzieci i młodzieży. Od razu poparł to dzieło, stając się wiernym współpracownikiem. Osobiście jestem mu wdzięczny za pomoc (tak duchową, jak i materialną) w trudnym dla mnie czasie, gdy w 2006 r. w archidiecezji krakowskiej z powodu tzw. kryzysu lustracyjnego rozpętała się nagonka na osoby pragnące prawdy. To dzięki niemu i kilku innym uczciwym i niezłomnym braciom kapłanom mogłem to wszystko przetrwać. Będę mu za to wdzięczny do końca życia. <br /><br />Jeden z jego uczniów, żegnając go w czasie pogrzebu, powiedział, że robi to w imieniu setek ludzi, których w niewielkiej, leżącej z dala od wielkiego świata wiosce najpierw ochrzcił, a następnie wychował na porządnych chrześcijan i obywateli. Tak jak w całej Polsce można mówić o pokoleniu Jana Pawła II, tak w Psarach trzeba powiedzieć o pokoleniu ks. Stanisława Mszala. <br /><br />Wychowawcą nowego pokolenia można nazwać także drugiego ze zmarłych, inż. Andrzeja Lewińskiego, związanego przez całe życie z Chrzanowem. Tutaj urodził się w 1936 r., tutaj też zetknął się z ks. Michałem Potaczało z parafii na os. Rospontowa, niezwykłym kapłanem, który zaraził go nie tylko umiłowaniem Kościoła, filozofii, ale i pasją społecznikowską. Po ukończeniu Politechniki Warszawskiej Andrzej podjął pracę w chrzanowskim Fabloku, największym zakładzie tego regionu. Gdy w 1980 r. wybuchła Solidarność, został wiceprzewodniczącym komisji zakładowej. Był też delegatem na I Zjazd w Gdańsku. Z całą pasją zaangażował się także w życie parafii św. Mikołaja oraz w tworzenie Klubu Inteligencji Katolickiej. Wtedy go spotkałem po raz pierwszy. Nad ranem 13 grudnia 1981 r. dowiedziałem się, że wraz z wieloma innymi działaczami został internowany. Przebywał w więzieniu w Strzelcach Opolskich i Uhercach. Wypuszczony na wolność nie zaniechał działalności związkowej. Z tego powodu był represjonowany przez SB, która w jego środowisku umieściła kilku agentów. Dwukrotnie też zamykano go w Areszcie Śledczym Komendy Wojewódzkiej MO w Katowicach. <br /><br />On jednak nie załamał się, czerpiąc siły z głębokiej wiary. Co więcej, nadal wywierał wielki wpływ na młodszych kolegów, którzy nazywali go &quot;misjonarzem wolności&quot;. Nawiązał też współpracę z ks. Adolfem Chojnackim, kapelanem społecznikiem i organizatorem uroczystości patriotycznych, w tym także słynnej głodówki w kościele w Krakowie-Bieżanowie. Po 1989 r. Andrzej włączył się w prace chrzanowskiego Komitetu Obywatelskiego oraz w działalność polityczną w ramach Ruchu Odbudowy Polski, a następnie Prawa i Sprawiedliwości. Zafascynowany postacią śp. ks. Potaczało podjął nawet studia filozoficzne. Ostatni raz odwiedził mnie w Radwanowicach rok temu. Pomimo zaawansowanego wieku był nadal pełen zapału. Z jego oczu biła radość. Zmarł dokładnie w 30. rocznicę wybuchu stanu wojennego. Jego pogrzeb, który prowadziłem, zgromadził tłumy. <br /><br />Zapraszam na mszę św., którą z okazji ormiańskiego święta Epifanii odprawię 15 bm. o g. 14 w kościele ojców Dominikanów przy pl. Dominikańskim 2 we Wrocławiu. Po niej spotkanie opłatkowe dla wszystkich. Zapraszam także na swoje spotkania autorskie: 11 bm. o g. 17 w Domu Kultury przy ul. Mikołajskiej 2 w Krakowie. 13 bm. o g. 17 w auli Szkoły Muzycznej przy ul. ul. Narutowicza 11 w Stalowej Woli. 16 bm. o g. 18 w starej auli B Uniwersytetu Opolskiego w Opolu. <br /><br />19 bm. prawosławni i wierni obrządku greckokatolickiego będą obchodzić święto Jordanu, czyli Chrztu Jezusa. W tym dniu udadzą się oni w tradycyjnej procesji z krzyżem, świecznikami i ikonami nad brzegi rzeki lub jeziora. Z tej okazji składam im najserdeczniejsze życzenia. <br /><br />ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 11 stycznia 2012 r.</p><br /><br /> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-10 Wyborcza w purpurze</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5493</link> 
<pubDate>10-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p>Komentarz w dzisiejszej &quot;Gazecie Polskiej Codziennie&quot;. </p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 10pt" class="MsoNormal"><span style="LINE-HEIGHT: 115%; FONT-FAMILY: ">Przed ogłoszeniem przez papieża Benedykta XVI kolejnych nominacji kardynalskich red. Katarzyna Wiśniewska, namaszczona przez<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Adama Michnika i Seweryna Blumsztajna na specjalistkę od spraw Kościoła, dała do zrozumienia na łamach &#8222;Gazety Wyborczej&#8221;, że nowym purpuratem powinien zostać abp. Józef Kowalczyk. Hierarcha ów w czasach komunistycznych był zarejestrowany w aktach wywiadu jako kontakt informacyjny o ps. &#8222;Cappino&#8221;, a w czasach obecnych znany jest z sympatii do lewicowego obozu, o czym świadczył<span style="mso-spacerun: yes">  </span>liczny udział<span style="mso-spacerun: yes">  </span>polityków z SLD i PO w jego ingresie w Gnieźnie. Niestety Ojciec Święty sugestii tej nie wziął pod uwagę, bo w przeciwieństwie do wspomnianego arcybiskupa nie sięga przy porannej kawie cappucino po lekturę tekstów tworzonych na ul. Czerskiej. A szkoda, bo dziś Kościół katolicki byłby bardziej postępowy. Zalegalizowałby aborcję i rozwody, delegalizując przy tym wredne Radio Maryja. A byli i obecni współpracownicy tajnych służb mogliby swobodnie sięgać po godności kościelne. </span></p><p>10 stycznia 2012 r. </p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-04 Szykują się brunatne igrzyska</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5460</link> 
<pubDate>04-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <span style="FONT-FAMILY: ">Po felietonie pt. &quot;Prawo Kalego we Lwowie&quot;, który opublikowałem kilka tygodni temu w &quot;GP&quot;, dostałem obfitą korespondencję, w tym od Polaków mieszkających za Bugiem. Dlatego wracam do tej tematyki, opisując kolejne sprawy. <br /><br />Wierni rzymskokatolickiej archidiecezji lwowskiej spodziewali się, że przy okazji przygotowań do zbliżających się mistrzostw piłkarskich włodarze miasta nad Pełtwią rozwiążą nabrzmiałe od lat problemy narodowościowe i religijne. Niestety, stało się dokładnie odwrotnie. Przykładem tego jest kolejny spór, tym razem o klasztor franciszkanów konwentualnych, przylegający do kościoła św. Antoniego we lwowskiej dzielnicy Łyczaków. Kościół ten, miejsce chrztu poety Zbigniewa Herberta, nawet w czasach komunistycznych był czynny, stając się oazą wolności dla polskich katolików. Jednak sam klasztor, który ze świątynią tworzy nierozerwalną całość, został zarekwirowany na potrzeby świeckiej administracji. Po ogłoszeniu niepodległości Ukrainy, zgodnie z obowiązującym prawem, powinien on powrócić do prawowitych właścicieli. Na przeszkodzie stanęła jednak negatywna postawa samorządu miasta, który wykorzystując przeróżne kruczki prawne blokuje ustawicznie zwrot. Franciszkanie wciąż muszą gnieździć się w ciasnych, prowizorycznych pomieszczeniach. Warto w tym miejscu wspomnieć, że we Lwowie prowadzą oni bardzo wszechstronną działalność, gdyż są duszpasterzami aż czterech wspólnot katolickich: polskiej, rosyjskiej, ukraińskiej i litewskiej. W tych czterech językach odprawiają msze, katechizują i przygotowują do przyjęcia sakramentów. Zajmują się także działalnością charytatywną, co wobec wszechobecnej biedy, z którą nie daje sobie rady ani rząd, ani samorząd, ma duże znaczenie społeczne. <br /><br />Co do wspomnianych w poprzednich felietonach kościołów św. Marii Magdaleny oraz św. św. Piotra i Pawła, znalazły się w obcych rękach. Wbrew protestom wiernych pierwszy stał się filharmonią, drugi cerkwią garnizonową. Osobną sprawą jest pozbawienie lwowskich Polaków prawa do posiadania własnego Domu Narodowego. A dzieje się to przy milczeniu ekipy Donalda Tuska, która oddała ukraińskiej wspólnocie Dom Narodowy w Przemyślu, nie zadbawszy przy tym, aby na zasadzie symetrii nasi rodacy zza wschodniej granicy otrzymali podobny obiekt. Wobec takiej beznadziejnej polityki, nawet Jerzy Giedroyć znany ze swych ustępstw przewraca się chyba w grobie. <br /><br />To postępowanie rządu polskiego zachęca nacjonalistów ukraińskich do kolejnych działań. Gdy piszę te słowa, trwają we Lwowie ostatnie przygotowania do hucznego odsłonięcia w Nowy Rok 2012 pomnika Stepana Bandery, wzniesionego przy dawnym kościele św. Elżbiety (też niezwróconego właścicielom). Pomnik ten był już poświęcony przez greckokatolickich hierarchów w 2007 r., w 65. rocznicę powstania UPA, ale teraz ma odbyć się kolejna feta. Nawiasem mówiąc, samorząd, który skąpi pieniędzy na zapewnienie mieszkańcom odpowiedniej opieki zdrowotnej, wydał na dokończenie pomnika ogromne kwoty. Inna sprawa, że od strony artystycznej pomnik ten jest szpetny, a Bandera na cokole żywcem przypomina Lenina. Ta sama poza, ta sama &quot;zamyślona&quot; twarz. Widocznie jednego i drugiego odlewano z tej samej formy. Odsłonięcie monumentu ma być prologiem do wydarzeń związanych z piłkarskimi igrzyskami. Jednak zamiast promocji uniwersalnych wartości europejskich, będzie gloryfikacja ideologii faszystowskiej, o silnym zabarwieniu antypolskim i antysemickim. Jeden z Ukraińców napisał do mnie: &quot;Szykują się brunatne igrzyska, podobne do tych w Berlinie w 1936 r. Stawianie pomników zbrodniarzom oraz organizowanie nocnych marszy z pochodniami zniechęci turystów i kibiców do odwiedzenia naszego miasta&quot;. Wszystko to postawi w trudnej sytuacji także fanów piłki nożnej z Polski. Z jednej strony, chcieliby oni zobaczyć kolebkę polskiego piłkarstwa, bo przecież we Lwowie powstały trzy pierwsze kluby (Lechia, Pogoń i Czarni). Tutaj też urodził się Kazimierz Górski. Z drugiej zaś strony, mogą się oni lękać nacjonalistycznych ekscesów. <br /><br />Na koniec, bardzo serdecznie dziękuję Marianowi Grochowskiemu, prezesowi stowarzyszenia Liberatis oraz Galerii Kreska, gimnazjum nr 1 i parafii garnizonowej w Skierniewicach za zorganizowanie Dni Narodów Europy i Świata, połączonych z konkursem dla dzieci i młodzieży, który odbywał się pod hasłem &quot;1710 lat chrześcijańskiej historii i kultury Armenii&quot;. Nadeszły przepiękne prace malowane przez uczniów. Cała impreza była przykładem, jak można wychowywać w duchu szacunku dla obcych kultur. Zapachniało więc w Skierniewicach tak Orientem, jak i Lwowem, ale tym sprzed 1939 r., kiedy to wielonarodowościowy gród Lwa był autentyczną europejską metropolią. Dałby Bóg, aby obecni włodarze tego grodu wreszcie to zrozumieli. <br /><br />Skoro jesteśmy już przy sprawach ormiańskich, to z satysfakcją należy odnotować decyzję francuskiego Zgromadzenia Narodowego, które tuż przed Bożym Narodzeniem uchwaliło dotkliwe kary dla tych, którzy będą kłamać w sprawie ludobójstwa dokonanego na chrześcijańskich Ormianach przez rząd turecki w latach 1915-1917. Przydałoby się, aby podobne stanowisko przyjął polski Sejm w stosunku do tych, którzy ustawicznie kłamią w sprawie ludobójstw dokonanych w czasie wojny w Katyniu i na Wołyniu. A wszystkim prawosławnym i katolikom obrządków wschodnich, którzy w tym tygodniu będą obchodzić swoje święta, życzę: Chrystus objawił się nam i wam! Błogosławionych Świąt! <br /><br />ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska, 4 stycznia 2012 r.</span> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2012-01-03 Błogosławionych Świąt!</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5455</link> 
<pubDate>03-01-2012</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">Wierni Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego oraz wspólnot protestanckich w tym tygodniu uroczystościami Trzech Króli i Chrztu Pańskiego kończą radosny obchód świąt Bożego Narodzenia. Jednak w tym samym czasie wierni Cerkwi prawosławnej i obrządku greckokatolickiego dopiero rozpoczynają swoje święta.<span style="mso-spacerun: yes">   </span>6 stycznia zasiądą oni do wieczerzy wigilijnej, a przez kolejne dni będą świętować w swoich świątyniach i domach. Z kolei także 6 stycznia wierni Kościoła katolickiego obrządku ormiańskiego i Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego oraz wyznawcy starożytnych Kościołów w Egipcie, Etiopii, Syrii i Iraku obchodzić będą uroczystość Epifanii, w której w jedną całość łączy się Narodzenie Jezusa, Pokłon Magów ze Wschodu i Chrzest Jezusa w Jordanie. Polska była zawsze na styku różnych kultur i tradycji. Złóżmy więc naszym siostrom i braciom z innych wspólnot chrześcijańskich najserdeczniejsze życzenia. Wierzymy bowiem w tego samego Boga, który narodził się w Betlejem. Błogosławionych Świąt! </p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> </p><p /><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski</p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> </p><p /><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">Gazeta Polska Codziennie, 3 stycznia 2012 r. </p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2011-12-27 Zapomniane ofiary</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=88&amp;nid=5413</link> 
<pubDate>27-12-2011</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">W Boże Narodzenie fanatycy muzułmańscy dokonali krwawych zamachów na kościoły chrześcijańskie w Nigerii. Podobne zamachu miały miejsce ostatnio też w Indiach, Iraku i Egipcie. W minionym roku zamordowana aż 170 tys. osób za wyznawanie wiary w Chrystusa. Świat na ogół milczy na temat tych zbrodni. Dlatego też należy docenić stanowisko parlamentu francuskiego, który też przed świętami uchwalił sankcje dla tych, co zaprzeczają ludobójstwu dokonanemu w 1915 r. przez rząd turecki na 1,5 milionie Ormian, należących do<span style="mso-spacerun: yes">  </span>Kościoła katolickiego i Apostolskiego Kościoła Ormiańskiego. Dobrze byłoby uczyć się od parlamentarzystów znad Sekwany. Szczególnie myślę tutaj o polskim establishmencie politycznym, który do dziś nie ma odwagi upomnieć się o pamięć o 150 tys. polskich obywateli, należących do obrządku rzymskokatolickiego, pomordowanych w latach 1919-1947 przez zbrodniarzy spod znaku Bandery i UPA. Wobec odwagi Francuzów powinniście się wstydzić, panie i panowie ministrowie i posłowie.<span style="mso-spacerun: yes">  </span></p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> </p><p /><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal">Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Gazeta Polska Codziennie, 27 grudnia 2011</p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> </p> ]]> 
</description>  
</item>
</channel></rss>
