W tych dniach w Prabutach, na północnych Kresach, odbyły się uroczystości ku czci pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich. 
Uroczystości rozpoczęły się mszą św. koncelebrowaną w tutejszej konkatedrze, będącej pozostałością po dawnej diecezji pomezeńskiej, założonej w XIII w. przez Krzyżaków, a zniesionej przez Reformację. Świątynia ta została spalona przez pijanych czerwonoarmistów, a odbudowana została dzięki wysiłkowi obecnego proboszcza. 
W czasie mszy św. mówiłem kazanie ... 
... a nastepnie prowadziłem modlitwę pod pamiątkową tablicą. Gościem honorowym był gen. Mirosław Hermaszewski, ocalały z masakry Lipnik na Wołyniu. Jako niemowlę uratowała go jego matka, postrzelona przez „rycerza” z UPA. Ojca zabił ukraiński sąsiad. Losy generała opisałem rok temu w felietonie ‘Świadectwo kosmonauty”. 
Nastepnie goście wraz z pocztami sztandarowymi pomaszerowali ulicami miasta ... 
... pod pomnik na cmentarzu parafialnym ... 
..... gdzie złożono kwiaty i zapalono znicze. 
W Prabutach mieszka wielu Polaków wypędzonych Kresów .... 
... którzy wciąż pamiętają o swoich krewnych pomordowanych przez UPA. 
Na drugi dzień w Domu Kultury odbyła się sesja naukowa o ludobójstwie ... 
... którą w obecności pocztów sztandarowych z okolicznych szkół otworzył burmistrz Bogdan Pawłowski (historyk z wykształcenia) ... 
..... i Andrzej Mosiejczyk, syn Kresowian i prezes Parbuckiego Stowarzyszenia Kresowian. 
W czasie sesji wygłosiłem swój referat, ale autentyczna gwiazdą był gen. Hermaszewski. Dał on piękne świadectwo o bohaterstwie swojej matki, która nie tylko go uratowała, ale jako wdowa w nadzwyczaj trudnych warunkach wychowało siedmioro dzieci. Bez ogródek też przedstawił młodzieży czym był nacjonalizm ukraiński. Słuchałem tego z pewną refleksją. O to bowiem były członek PZPR i WRON, niedoszły kandydat do Senatu z listy SLD, mówi odważnie to, czego członkowie PO i PiS, partii zbudowanych na ideałach „Solidarności”, boją się powiedzieć nawet przez sen. To kolejny polski paradoks,  Kolejnym mocnym elementem sesji był wykład dr Leona Popka, pracownika IPN w Lublinie, potomka pomordowanych w wołyńskich Ostrówkach,. W tej wsi, łącznie z sąsiednią Wolą Ostrowiecką, 29 sierpnia 1943 bandyci z UPA wymordowali 1040 Polaków, w 500 dzieci. Do dziś polscy politycy boją się tutaj zapalić znicze. Oj, wszechwładny ambasador Ukrainy w Warszawie Ołeksander Mocyk, pochodzący z tych samych stron, groźnie pogroziłby palcem, gdyby się na to odważyli. Pana doktora słuchałem wiele razy, ale za każdym jest pod ogromnym wrażeniem tak jego rzetelnej wiedzy, jak i ogromnej miłości do ojczystych stron jego dziadków. 
Wzruszającym elementem sesji było wręczenie nagród dla młodzieży z Prabut i okolic nagród za udział w konkursie „Kresy – moje korzenie”. . 
. W konkursie tym uczniowie różnych szkół przedstawili prace plastyczne i multimedialne oraz literackie, pisane prozą lub wierszem, które powstały na podstawie wspomnień ich dziadków (na zdjęciu laureatka głównej nagrody).

. Dorobek jest naprawdę imponujący. Najważniejsze jest jednak to, że tą drogą tradycję odchodzących Kresowian ..... 
...... można przekazać następnym pokoleniom.

Sesji towarzyszył chór nauczycieli-emerytów "Bleferek" ....

... oraz wystawa przygotowana przez Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Nacjonalistów Ukraińskich. Panu burmistrzowi Bogdanowi Pawłowskiemu i panu prezesowi Andrzejowi Mosiejczykowi należą wielkie słowa uznania. Brawo, Prabuty! Reportaż z uroczystości znajdzie się w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej".
|