<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?> 
<rss version="2.0"> 
<channel> 
<title>Moje wywiady - ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski</title> 
<link>http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&amp;kid=66</link> 
<description>ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski</description> 
<language>pl</language> 

<item> 

<title>2010-07-17 Opcja na prawo: Polska-Ukraina</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=3216</link> 
<pubDate>17-07-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p><strong>Co dla stosunków polsko-ukraińskich znaczy przegrana Julii Tymoszenko i Wiktora Juszczenki?</strong></p><p>Trzeba zacząć od tego, że Pomarańczowa Rewolucja niosła duże nadzieje dla Ukraińców, niestety konflikty na tle personalnym między prezydentem Wiktorem Juszczenką a panią premier Julią Tymoszenko zniszczyły te owoce rewolucji, a gloryfikacja członków band UPA Stefana Bandery przez Juszczenkę zerwała dobre relacje z Polską.</p><p> </p><p>Ukraińcy są głęboko rozczarowani Juszczenką, czego najlepszym przykładem jest to, że starając się o reelekcję, uzyskał zaledwie 5% głosów &#8211; skrajnie mało! Julia Tymoszenko była zamotana w afery gospodarcze i wszystko to ułatwiło zwycięstwo Janukowyczowi, który jest prorosyjski.</p><p>Dzisiaj naród ukraiński jest strasznie podzielony, dwie skrajności: z jednej strony są nacjonaliści z Juszczenką i Tymoszenko, z drugiej komuniści &#8211; jedna opcja jest zła i druga jest zła.</p><p><strong>Co o mordach na Wołyniu sądzi Wiktor Janukowycz?</strong></p><p>Janukowycz bardzo sprytnie rozgrywa tę sprawę. Przede wszystkim jednoznacznie odcina się od ludobójstwa dokonanego przez UPA na Wołyniu, nie dlatego że kocha Polaków, ale dlatego, iż wie doskonale, że gloryfikacja Bandery i UPA zamyka drogę Ukrainie do Europy. Nie tak dawno Parlament Europejski w uchwale na temat Ukrainy w punkcie 11 również potępił Banderę. Janukowycz zapowiadał odwołanie tego dekretu gloryfikacji Bandery i UPA. Dokonał tego rzeczywiście Sąd w Doniecku, unieważniając dekret Juszczenki. Dzisiaj Janukowycz może powiedzieć, że uporządkował sprawy historyczne, natomiast w innych sprawach, oczywiście, jest prorosyjski.</p><p><strong>Co wpłynęło na przedłużenie umowy o pobycie floty rosyjskiej na Krymie?</strong></p><p>To jest transakcja między Janukowyczem a Rosją, która cały czas go popierała. Po zwycięstwie zapewnił Rosji jej dalsze wpływy. Należy dodać, że Krym, który nie jest zamieszkany przez Ukraińców, został sztucznie włączony do Ukrainy dopiero w 1954 r., w myśl zasady &#8222;dziel i rządź&#8221;. Wyrażając wszakże zgodę na dalsze stacjonowanie Floty Czarnomorskiej na Krymie, Janukowycz praktycznie zgodził się na wpływy Rosji w tej części Ukrainy.</p><p><strong>W jaki sposób, według Księdza, wymiana prezydenta na Ukrainie i jej następstwa, wpłyną na kontakty między Polską a Ukrainą?</strong></p><p>Tu są paradoksy: z jednej strony odwołanie dekretów gloryfikacji Bandery i UPA może wypłynąć pozytywnie na relacje polsko-ukraińskie, również na sytuację Polaków tam mieszkających, którzy byli jednak gnębieni przez obóz pomarańczowy, nacjonalistów ukraińskich. Z drugiej strony nie wierzę, żeby Janukowyczowi zależało na Polsce. Przede wszystkim zależy mu na Rosji.</p><p>(...)</p><p><em>Rozmowa z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim została przprowadzona w Klubie Gazety Polskiej w Dąbrowie Górniczej 26 maja br.</em></p><p><em>Opcja na prawo, nr 7-8, lipiec-sierpień 2010</em></p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-07-14 Polskie władze chcą zapomnieć o tragedii Polaków</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=3209</link> 
<pubDate>14-07-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <div class="lead"><p>Super Express - Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski komentuje obchody upamiętniające rzeź wołyńską</p></div><div class="ads"><!-- site=se;bp=l5;bs=300x250;ucat=wydarzenia;uscat=wydarzenia%2fopinie --><div id="bmone2n-251.2.8.2"></div><div class="clear"><!-- --></div></div><p><strong>&#8222;Super Express&#8221;: &#8211; W niedzielę w całej Polsce odbyły się obchody upamiętniające apogeum zbrodni dokonanej przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu...</strong></p><p>Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: &#8211; Niestety, wszystko to były inicjatywy oddolne &#8211; samorządowców, społeczników, rodzin pomordowanych. Ale nie władz państwowych.</p><p><strong>- A czy na Ukrainie odbyły się oficjalne uroczystości państwowe?</strong></p><p>- Tak jak w Polsce - nie odbyły się.</p><p><strong>- Czyli jednak regres? Kuczma, Juszczenko, Kwaśniewski i Kaczyński brali udział we wspólnych uroczystościach.</strong></p><p>&#8211; Kuczma i Kwaśniewski w 2003 r. byli w Porycku, gdzie mordowała UPA. Kwaśniewski nazwał działania tej formacji ludobójstwem, ale Kuczma rozmył sprawę &#8211; nie powiedział przepraszam. I tak zostało. Działania Juszczenki i Kaczyńskiego obrosły nieporozumieniem. Juszczenko nigdy nie był na grobach ofiar pomordowanych przez UPA. Przecież dla niego mordercy Polaków, to bohaterowie. 28 lutego 2009 r. spotkał się z Lechem Kaczyńskim w Hucie Pieniackiej, gdzie okrutnej rzezi dokonali Ukraińcy w niemieckich mundurach, na usługach nazistowskiego państwa niemieckiego. Nie zestawiajmy dowolnie historycznych faktów.</p><p><strong>&#8211; Dlatego nawet nie można powiedzieć, że Juszczenko oszukał Kaczyńskiego nadając tytuł Bohatera Ukrainy śmiertelnym wrogom Polaków...<br /></strong></p><p>&#8211; Nie można. Pozostał konsekwentny do końca.</p><p><strong>- Czym się różni na tym tle nowa głowa ukraińskiego państwa?</strong></p><p>&#8211; Choćby tym, że Banderę i Szuchewycza nie uważa za bohaterów. To za jego kadencji sąd odebrał im te tytuły. Obecnie trwają próby wprowadzenia do szkolnych podręczników prawdziwych informacji na temat działań UPA. Od kwietnia w różnych miastach na Ukrainie jest prezentowana wystawa przygotowana przez środowiska kresowe z Wrocławia, zawierająca fotografie ofiar ludobójstwa. Wcześniej zaistnienie takiej wystawy nie było możliwe.</p><p><strong>&#8211; Ukraińskie media podejmują temat?</strong></p><p>&#8211; Większość mediów milczy, część próbuje relatywizować &#8211; chcą wydarzenia sprzed 67 lat sprowadzić do wojny chłopskiej. Czyli, że jedni mordowali i drudzy mordowali. Na to się nie można zgodzić. Bo to nie była bratobójcza wojna, tylko świadoma akcja z jednej strony &#8211; ze strony ukraińskiego nacjonalizmu. Z naszego punktu widzenia dobre jest, że obecny prezydent go potępia. Ale Ukraińcy bardzo są w tej sprawie podzieleni. W tym samym czasie nacjonaliści ze Lwowa starają się, aby stadion budowany na EURO 2012 nazwać imieniem Stepana Bandery. Jak tam będą mogli grać Polacy?!</p><p><strong>&#8211; Czy w Polsce udało się wypracować porozumienia między rodzinami pomordowanych a mniejszością ukraińską?</strong></p><p>&#8211; Zacytuję fragment jednego z listów, który dostałem odnośnie festiwalu kultury ukraińskiej: &#8222;Gdy 11 lipca Kresowiacy osiedleni na Warmii i Mazurach będą się modlić w kościołach i wspominać swoich <br />dziadów i ojców pomordowanych przez okrutnych bandytów z UPA, to w tym samym czasie w Bartoszycach zabrzmi na całego radosna muzyka ukraińska. I z czego oni będą się tak cieszyć? Z naszego bólu i upokorzenia? Czyżby w kalendarzu na ukraińskie potańcówki nie było naprawdę innej daty niż 11 lipca? (...) Proszę też uwagę zwrócić na tę płonącą gitarę na plakacie, która nam kojarzy się z płonącymi wioskami i kościołami&#8221;.</p><p><strong>- Wróćmy do władz Rzeczpospolitej...</strong></p><p>&#8211; Tu mogą paść tylko gorzkie słowa. Prawda była przemilczana nie tylko w czasach PRL, ale i przez ostatnie 20 lat. Państwo polskie uciekło od zajęcia jasnego stanowiska w tej sprawie. Jest zainteresowane jednym: współpracą gospodarczą. W podręczniku do historii na poziomie liceum <br />są trzy zdania na ten temat. Oczywiście wiedza o tragicznym losie Polaków zgładzonych przez ukraińskich nacjonalistów jest coraz większa wśród społeczeństwa. Bo ludzie się tym interesują. Nie tylko potomkowie mieszkańców Kresów, lecz wszyscy, dla których bliska jest historia naszego narodu. Ale państwo tego pragnienia nie wspiera. Np. ja mam bardzo dużo spotkań w liceach &#8211; ale to jest inicjatywa dyrektorów szkół, a nie Ministerstwa Edukacji. W trakcie kampanii wyborczej stowarzyszenia kresowe wysłały listy do kandydatów na prezydenta RP z pytaniem, jaka jest ich opinia w sprawie upowszechniania pamięci o tragicznym losie naszych rodaków. Waldemar Pawlak odpowiedział, że trzeba tę pamięć przywrócić. Pozostałych dziewięciu w ogóle nie odpowiedziało.</p><p><strong>Ks. Tadeusz Isakowicz- Zaleski</strong></p><p>Duchowny katolicki obrządku ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, opozycjonista w okresie PRL</p><p>Super Express, 14 lipca 2010</p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-07-11 Nie wolno dzielić ofiar na dobre i złe</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=3190</link> 
<pubDate>11-07-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p>Wywiad dla portalu Kresy.pl - 11 lipca 2010 r.</p><p>Rodziny pomordowanych mają do dzisiaj ogromny żal do wszystkich ugrupowań politycznych, które powstały po roku 1989, że traktowały one problem ludobójstwa na Wołyniu niewłaściwie, czyli krok do przodu, krok do tyłu.<br style="CLEAR: left" /></p><div>Ogromnym rozczarowaniem Kresowian było to, że po roku 1989 polskie elity polityczne nie zdecydowały się o powiedzeniu pełnej prawdy o ludobójstwie na Wołyniu i nie podjęły stosownych działań, które służyłyby upamiętnieniu męczeństwa Polaków. Wynikało to z błędnej interpretacji tak zwanej koncepcji Giedroycia. <p>Jednym z objawów tego było przyjęcie założenia, iż dla dobrych relacji polsko-ukraińskich, warto zalać betonem przeszłość. W imię antyrosyjskiego sojuszu z narodami na wschód od Bugu zaczęto świadomie skazywać na zapomnienie wszystkie drażliwe sprawy. Tymczasem przeszłości nie da się zalać betonem. Historia wraca jak bumerang. Ale pamięć wykorzystywana jest w kategoriach &quot;za&quot; albo &quot;przeciw&quot;. Mamy więc &quot;dobrych&quot; męczenników, czyli ofiary Katynia, bo można je wykorzystywać przeciw Rosji. I mamy &quot;złych&quot; męczenników, czyli ofiary Wołynia, bo rzekomo psują nam relacje z Ukrainą. To jest skandaliczne podejście. Powoduje ono, że ofiary dzielone są w zależności od tego, jakich miały katów, &quot;dobrych&quot; czy &quot;złych&quot;. Ale to w tej chwili legło w gruzach.</p><p>Rodziny pomordowanych mają do dzisiaj ogromny żal do wszystkich ugrupowań politycznych, które powstały po roku 1989, że traktowały one problem niewłaściwie, czyli krok do przodu, krok do tyłu. Spowodowało to wzburzenie tych środowisk. W związku z tym pojawiły się dwa zjawiska. Pierwsze: mimo odejścia ludzi urodzonych na Kresach, dzieci, wnuki, a często prawnuki tych osób, ciągle uważają tę sprawę za bardzo ważną. Tak więc pałeczka w tej sztafecie pokoleń została przekazana. Drugie zjawisko to bunt tych środowisk. Jego apogeum nastąpiło dokładnie dwa lata temu, kiedy 11 lipca 2008, w 65. rocznicę Krwawej Niedzieli na Wołyniu, na uroczystości na Skwerze Wołyńskim w Warszawie, nie przyszedł nikt z władz polskich. Nie było ówczesnego prezydenta RP, ś.p. Lecha Kaczyńskiego ani premiera Donalda Tuska ani prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Zamiast prawdy padły eufemizmy w rodzaju &quot;bolesne wydarzenia&quot;, &quot;tragedia Kresów&quot; itd. Byłem naocznym świadkiem tego i widziałem, że stało się to kroplą, która przechyliła czarę goryczy.</p><p>Natomiast w ciągu minionych dwóch lat doszło do spontanicznego działania środowisk kresowych, ale nie tylko, bo także ludzi nie mających z Kresami nic wspólnego, ale angażujących się z pewnego sentymentu czy też z poczucia obowiązku wobec Ojczyzny. Miało miejsce kilka spektakularnych akcji pod ambasadą i konsulatami Ukrainy. Chodziło o protesty wobec nadaniu tytułu doctora honoris causa Wiktorowi Juszczence oraz wobec Rajdu Bandery. Doszło do pewnej konsolidacji organizacji kresowych, które są podzielone, również ze względów politycznych. Jednak kroki te przyniosły pewne efekty.</p><p>To uchwała Sejmu z 15 lipca zeszłego roku, która ma jedną zasadniczą wadę, że zamiast jednoznacznego terminu &quot;ludobójstwo&quot; pojawia się sformułowanie &quot;masowe mordy o charakterze czystki etnicznej i znamionach ludobójczych&quot;. Niemniej jednak w uchwale tej wskazano z imienia i nazwiska sprawców zbrodni - członków OUN i UPA, a także oddano część tym sprawiedliwym Ukraińcom, którzy ratowali Polaków. Co więcej, inicjatywy przejęły samorządy. W ciągu ostatniego roku pięć kolejnych sejmików wojewódzkich - idąc chronologicznie: dolnośląski, opolski, podkarpacki, lubuski i lubelski - podjęły uchwały potępiające ludobójstwo. Z kolei 7 lipca br. rezolucję potępiającą gloryfikację Bandery i Szuchewycza skierowali do radnych miasta Lwowa radni miasta Krakowa.</p><p>Niestety, przełomem w tych sprawach okazała się dopiero sromotna porażka Wiktora Juszczenki w wyborach prezydenckich. Pod koniec swojej prezydentury wydał on dekrety gloryfikujące Banderę i UPA. Nawet jego sojusznik, prezydent Kaczyński zmuszony był to potępić. Chociaż nadal w tych sprawach zachowanie większości polskich polityków pozostaje dla Kresowian niezadowalające.</p><p>Wygrana Wiktora Janukowycza oczywiście też nie jest korzystna dla Polski. To polityk prorosyjski. Ale w trakcie pierwszych miesięcy jego prezydentury odwołano dekrety o gloryfikacji Bandery i Szuchewycza. Ważne jest również to, że poszczególne działania Janukowycza dążą do zrewidowania polityki Juszczenki.</p><p>Podobne stanowisko zajął Parlament Europejski. Dzięki inicjatywie polskich europosłów uchwalona została rezolucja przeciwko gloryfikacji UPA. Trzeba też wspomnieć o wsparciu dla działań Polaków ze strony organizacji żydowskich. Bo przecież Żydzi także byli mordowani przez Banderę. Są więc naszymi naturalnymi sojusznikami. Bardzo krytycznie jednak oceniam politykę ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego. Postrzegam ją jako lekkomyślną, służącą interesom amerykańskim. Brakuje w niej natomiast troski o Polaków, którzy nadal mieszkają na Kresach.</p><p><strong>ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski</strong> - duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL</p></div> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-07-08 Ks. Isakowicz-Zaleski: dlaczego kard. Dziwisz mówił o "dwóch Hankach"</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=3174</link> 
<pubDate>08-07-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p>Dla portalu Onet - 8 lipca 2010.</p><p class="k_lead"><strong><strong>Ksiądz z ambony nie ma prawa wygłaszać mów politycznych. Kardynał Stanisław Dziwisz wspiera polityków Platformy Obywatelskiej. Dlaczego przed wyborami metropolita krakowski mówił o tym, że papież Jan Paweł II &quot;lubił dwie Hanki&quot;? I jakim cudem na ingresie prymasa w pierwszych ławach katedry siedział Józef Oleksy? Z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim rozmawia Jacek Gądek (Onet.pl).</strong> </strong></p><div id="intertext" class="k_text"><p><!--strona #0--><strong>Jacek Gądek: W Polsce istnieje sojusz ołtarza z tronem?</strong></p><p><strong>Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski: </strong>W niektórych przypadkach &#8211; tak. Kościół to zgromadzenie wszystkich ochrzczonych ludzi, a więc i wiernych i księży. Chrześcijanie angażują się w sprawy polityczne i społeczne &#8211; dokonują wyborów, sami też kandydują. Problem pojawia się w momencie, gdy duchowni angażują się w działalność polityczną. A takie przypadki istnieją - Kościół zawiera z władzami pewne porozumienia oficjalne bądź nieoficjalne, ale Kościół na sojuszu ołtarza z tronem &#8211; tak wynika z historii &#8211; zawsze źle wychodził.</p><p><script type="text/javascript"></script><script type="text/javascript"></script></p><p><strong>Czyli katolicy laiccy jak najbardziej powinni się angażować w działalność polityczną, a duchowni broń Boże?</strong></p><p>Nie do końca &#8211; księża nie są przecież pozbawieni praw. Jeśli już duchowny mówi o swoich poglądach politycznych - do których absolutne ma prawo - to nie powinien tego czynić <i>ex cathedra</i>, czyli z ambony, w salce katechetycznej czy w  czasie nabożeństwa. Natomiast jeśli ksiądz wyraża publicznie, ale poza kościołem, swoje poglądy, to ma do tego prawo - wyraża prywatną opinię, nie wykorzystuje Kościoła do zaangażowania się w działania polityczne.</p><p><strong>Ksiądz w taki właśnie sposób był obecny w tej kampanii prezydenckiej.</strong></p><p>Kilku duchownych, w tym i ja, byliśmy w honorowym komitecie wyborczym Jarosława Kaczyńskiego, ale jako obywatele. Natomiast już w kościele nikogo nie popierałem.</p><p><strong>W czasie kampanii, która jest za nami, dało się zaobserwować nawoływania duchownych do głosowania na konkretną osobę? Ale już w tej przestrzeni kościelnej.</strong></p><p>W moim przekonaniu były to jedynie sporadyczne przypadki - osobiście się z tym nie spotkałem, ale w Polsce jest 30 tys. księży.</p><p><strong>A na gruncie krakowskim, który księdzu jest szczególnie bliski, abp Stanisław Dziwisz tuż przed wyborami spotkał się z najważniejszymi politykami. Jak to interpretować?</strong></p><p>Ksiądz kardynał przekroczył pewną granicę.</p><p><strong>Dlaczego?</strong></p><p>Gdyby ksiądz arcybiskup spotykał się z kandydatami różnych opcji i rozmawiałby z nimi o wizji Polski, to nic złego by się nie stało. Natomiast kard. Stanisław Dziwisz systematycznie - odkąd wrócił do Krakowa, a przez 30 lat był w Polsce nieobecny - spotyka się wyłącznie z jedną opcją polityczną. Utrzymuje bardzo ścisłe kontakty z Platformą Obywatelską. I tu jest problem: bo kardynał jest zarządcą diecezji, a w niej są katolicy o różnych poglądach politycznych.</p><p>Zgrzyty miały miejsce dwukrotnie: w 2007 roku, przed wyborami parlamentarnymi, na kilka godzin przed ciszą wyborczą z wielką pompą, w błysku fleszy metropolita przyjął Donalda Tuska, przywódcę partii, która walczyła o władzę. Zostało to bardzo źle odebrane: dlaczego akurat jego? Dlaczego tuż przed ciszą wyborczą? Była to jasna manifestacja poglądów politycznych. W minionej kampanii wyborczej znowu przed głosowaniem kard. Dziwisz przyjął Bronisława Komorowskiego na audiencji, a pominął pozostałych kandydatów&#8230;</p><p><strong>&#8230;ale już w czasie ciszy doszło do spotkania z Jarosławem Kaczyńskim (PiS)&#8230;</strong></p><p>&#8230;ale o tym spotkaniu nikt nic nie wie. Dziennikarze nie zostali zaproszeni. Kardynał oczywiście ma prawo prywatnie spotykać się z kim tylko chce, niemniej jednak to wyjściu Bronisława Komorowskiego z kurii krakowskiej towarzyszyła ogromna liczba dziennikarzy, w telewizji pojawiły się migawki. Poseł Platformy Obywatelskiej Ireneusz Raś później obficie się wypowiadał &#8211; podobnie poseł Sławomir Nowak (również PO). Ireneusz Raś pozwolił sobie na szereg wypowiedzi choćby na temat tego, o czym kandydat PO rozmawiał z kardynałem, żalił się też na media katolickie, że faworyzują PiS.</p><p><strong>A jak było przy okazji wizyty Jarosława Kaczyńskiego w kurii?</strong></p><p><script type="text/javascript"></script><script type="text/javascript"></script></p><p>W czasie ciszy wyborczej nie było zdjęć, uścisków dłoni, ani wywiadów.</p><p><strong>Ksiądz krytycznie ocenia zaangażowanie metropolity krakowskiego&#8230;</strong></p><p>Abp Dziwisz występuje w podwójnej roli &#8211; z jednej strony jest metropolitą. A z drugiej &#8211; tak jest przedstawiany i tak też o sobie mówi &#8211; najbliższym przyjacielem papieża Jana Pawła II. W jego poparcie dla polityków wmontowana jest zatem osoba papieża-Polaka.</p><p><strong>Przykład?</strong></p><p>Przed wyborami samorządowymi przyjął kandydatkę PO Hannę Gronkiewicz-Waltz, która kandydowała na włodarza stolicy. Kuriozum: co ma Kraków do wyborów prezydenta Warszawy? Tuż  przed głosowaniem. Kard. Dziwisz powiedział publicznie, że papież Jan Paweł II &quot;lubił dwie Hanki&quot;, czyli Hannę Suchocką (była premier) i Hannę Gronkiewicz-Waltz. To już jest bardzo jasne: wyborca może się zasugerować, że głosując na kandydatkę PO, głosuje na osobę, którą Jan Paweł II bardzo szanował i &quot;lubił&quot;.</p><p><strong>Przy okazji pogrzebu śp. Lecha Kaczyńskiego było dużo szumu. Decyzja dotyczyła prezydenta z innej opcji politycznej niż PO. I była pozytywna.</strong></p><p>Nawet komuniści szanowali autonomię Katedry Wawelskiej - decyzję o pochówku w podziemiach świątyni leży w gestii kardynała i taką decyzję też podjął. Przy okazji doszło do kuriozalnej sytuacji - to chyba pierwszy przypadek, aby przez kilka dni pod kurią odbywały się zorganizowane demonstracje. Ale kardynał miał takie prawo i podjął decyzję. Moje prywatne zdanie było takie: skoro prezydenci II RP byli chowani w Warszawie, to prezydenci III RP również powinni tam spoczywać, bo dzisiejsza Polska jest kontynuatorką tej międzywojennej. Stało się jednak inaczej. Doszło też do kolejnej dziwacznej sytuacji: kardynał najpierw zgodził się na pochówek śp. Janusza Kurtyki (prezesa Instytutu Pamięci Narodowej) w podziemiach Kościoła Piotra i Pawła, a potem się wycofał.</p><p><strong>Decyzję o pochówku na Wawelu można uznać za rodzaj manifestacji politycznej?</strong></p><p>To było już po śmierci śp. prezydenta - nie widzę w tym takiej manifestacji.</p><p><strong>Zejdźmy z grunta krakowskiego. Czy w innych miastach widać sojusz władzy świeckiej z władzami kościelnymi?</strong></p><p>W tej chwili episkopat jest ogromnie podzielony. Nie uważam tego za złe, bo każdy z biskupów ma prawo do swoich poglądów, ale niedobrze jest, gdy to manifestuje jako zarządca diecezji. Część biskupów zdecydowanie popierała Bronisława Komorowskiego, druga część Jarosława Kaczyńskiego, a trzecia w żaden sposób nie ujawniała swoich poglądów.</p><p><strong>Ksiądz prymas &#8211; bardzo wpływowa osoba w polskim Kościele &#8211; jest w której grupie?</strong></p><p>Podczas ingresu nowego prymasa abpa Józefa Kowalczyka w Gnieźnie miało miejsce wyraźne wskazanie na pewnych polityków. Najpierw zapowiadano, że uroczystość odbędzie się już po kampanii wyborczej, ale termin wyznaczono na najgorętszy czas &#8211; między I a II turą wyborów. Z wielkim niesmakiem przyjąłem fakt, że w pierwszej ławie byli politycy lewicy &#8211; to obrazowało poglądy polityczne prymasa. Był Aleksander Kwaśniewski. Był Józef Oleksy. Był także Lech Wałęsa. Nie zabrakło Bronisława Komorowskiego.</p><p>Gdyby prymas &#8211; który pełni funkcję honorową, bo realnej władzy nie ma &#8211; zaprosił wszystkich byłych prezydentów i premierów, gdyby to byli politycy wszystkich opcji, to można by uznać, że prymas jest ponad polityką. Jednak w pierwszych ławach siedzieli wyłącznie politycy lewicowi albo związanych z PO&#8230;</p><p><strong>&#8230;chyba nie do końca politycy zawsze siedzą w pierwszych ławach. Na pogrzebie Anny Walentynowicz Lech Wałęsa siedział w ostatniej&#8230;</strong></p><p><script type="text/javascript"></script><script type="text/javascript"></script></p><p>..byłem na tym pogrzebie. Tutaj jest pytanie, czy polityk powinien być w pierwszym rzędzie? Jeśli tam siedzą, to uroczystość w kościelne może zostać pokazana jako element kampanii &#8211; wtedy nie jest ważna msza i czytanie Ewangelii. Obsesja siadania w pierwszych ławach jest w Polsce złą rzeczą.</p><p><strong>W wielu domach pierwszym radiem jest Radio Maryja. Ksiądz jest równie krytyczny wobec tego środowiska?</strong></p><p>Radio Maryja w różnych wyborach zdecydowanie popierało wielu kandydatów. O. Rydzyk ma zdecydowane poglądy polityczne, ale nie można Radia Maryja traktować jako agendy Kościoła, bo jest to własność Zgromadzenia Zakonnego Redemptorystów. Biskupi w Polsce nie mają najmniejszego wpływu na tę rozgłośnię, a problem wraca jak bumerang.</p><p><strong>Gdyby decyzja mogła zależeć od księdza, to jak by ksiądz postąpił ws. Radia Maryja?</strong></p><p>Jest za późno - w tej chwili nie da się już nic zrobić. Abp Stanisław Dziwisz parę lat temu wystosował list ws. toruńskiej rozgłośni, były nawet prowadzone rozmowy. Ostatecznie nic nie zrobiono &#8211; i tak przez kilkanaście lat.</p><p><strong>Radio Maryja ma jakieś plusy?</strong></p><p>Ma wiele elementów pozytywnych, ale porusza też wątki polityczne - aby z tym skończyć episkopat musiałby zdecydowanie chcieć rozwiązać ten problem, ale nie chciał.</p><p><strong>Ksiądz powiedział, że wypowiedź abpa Dziwisza o &quot;dwóch Hankach&quot; może sugerować, iż papież Jan Paweł II je popierał. Czy &#8211; analogicznie - można powiedzieć, że przekaz Radia Maryja jest taki: gdyby Maryja mogła głosować, to poparłaby np. Marka Jurka albo Jarosława Kaczyńskiego? </strong></p><p>Jan Paweł II nie żyje, więc nie można mu wkładać w usta żadnych wypowiedzi. Wykorzystywanie papieża w kampanii wyborczej jest niewłaściwe. Matki Bożej czy świętych &#8211; tym bardziej.</p><p><strong>Bronisław Komorowski będzie się kierował zasadami wiary katolickiej w swoim urzędowaniu?</strong></p><p>Nie ważne czy ktoś jest piekarzem, czy politykiem, ale jeśli przedstawia się jako katolik, to powinien się kierować takimi też wartościami i zasadami. Prezydent-elekt mówił, że jest katolikiem. Sam będę  zwracał uwagę na te deklaracje i przywiązanie do Kościoła &#8211; czy są prawdziwe? Nie głosowałem na Bronisława Komorowskiego, ale będę i życzliwie, i krytycznie patrzył na jego działania.</p></div> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-07-03 Kresy.pl - Spory o historię mogą przynieść porozumienie </title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=3155</link> 
<pubDate>03-07-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ Nie mam złudzeń, co do tego, że ekipa Wiktora Janukowycza, to przyjaciele Polski. Będą po prostu manipulować historią w przeciwnym kierunku.<br style="CLEAR: left" /><div><p>Na Ukrainie, w dziedzinie polityki historycznej, obowiązuje zasada wahadła. Są dwie skrajności. Jedną skrajność reprezentują nacjonaliści gloryfikujący Stepana Banderę i UPA. Druga skrajność to politycy prorosyjscy, którzy gloryfikują Armię Czerwoną i wszelkie związki Ukrainy z Rosją. Niestety, dzisiaj nie mamy do czynienia z obiektywnym traktowaniem historii.</p><p>Dla Polski najgorszym rozwiązaniem jest promowanie postaci Stepana Bandery. Z postacią tą wiąże się ideologia faszystowska, sławiąca zbrodniarzy wojennych, ludzi, którzy mordowali Polaków, którzy byli i działali przeciwko II Rzeczypospolitej. Z jednej strony bardzo dobrze, iż ekipa Wiktora Janukowycza odrzuca tę ideologię. Z drugiej jednak - nie miejmy złudzeń, że są to przyjaciele Polski. Będą oni po prostu manipulować historią w kierunku przeciwnym.</p><p>Pozytywy niosą spory historyczne dotyczące stosunków polsko-ukraińskich. Ale muszą być dla nich stworzone odpowiednie warunki. Kiedy profesor Bogusław Paź z Uniwersytetu Wrocławskiego organizował rok temu sesję na temat ludobójstwa na Kresach Wschodnich - sesję, w trakcie której miały się ścierać poglądy osób z Polski, Ukrainy, Rosji i Kanady - to zaprotestował ambasador Ukrainy w Polsce, Ołeksander Mocyk. Rektor UWr wtedy ustąpił. A dziś, kiedy nie ma już protestów ze strony ukraińskiej, konferencja na taki temat się odbywa. I gdyby takie konferencje odbywały się w Polsce i na Ukrainie - prelegenci wprawdzie nie dochodziliby do wspólnych wniosków, ale przynajmniej by dyskutowali - wówczas jest szansa na porozumienie historyczne.</p><p>Za pozytyw należy też uznać otwartą 8 kwietnia br. w Kijowie, pierwszą w historii niepodległej Ukrainy wystawę na temat ludobójstwa dokonanego przez UPA. I ta wystawa jeździła do różnych miast tego kraju. To jest właśnie rozwiązywanie problemów polsko-ukraińskich. Dzisiaj Ukraina pozostaje na tyle podzielona - również w sensie politycznym - że mamy do czynienia ze skrajnościami i tym centrum, szalenie niezdecydowanym, które nie wie, w jaką stronę pójść. Niemniej jestem za tym, żeby badania polsko-ukraińsko-rosyjskie były prowadzone.</p><p>W Polsce jest obecnie szansa na obiektywną dyskusję. Niestety, na Ukrainie wszystko zależy od terytorium, na którym ma miejsce dane wydarzenie. Jeśli dyskusja toczy się w zachodniej części kraju, to ma ona charakter probanderowski. Jeśli toczy się w Charkowie, to wręcz przeciwnie. Sprawa więc jest bardzo trudna.</p><p>Dostrzegam jednak pewien plus w działaniach ekipy Janukowycza, w tym ministra oświaty Dmytro Tabacznyka. Ekipa ta wykonała pewien krok wymagany również przez Parlament Europejski. Doszło do uchylenia dekretu o gloryfikacji Bandery i Romana Szuchewycza. To jest punkt wyjścia do dalszej dyskusji. Natomiast dopóki mieliśmy ten dekret, dopóty dyskusja była niemożliwa.</p><p><strong>ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski</strong> - duchowny katolicki obrządków ormiańskiego i łacińskiego, działacz społeczny, historyk Kościoła, wieloletni uczestnik opozycji antykomunistycznej w PRL.</p>W dniu 9 czerwca br., ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski odebrał, przyznaną mu przez Instytut Pamięci Narodowej, na wniosek Światowego Kongresu Kresowian w Bytomiu, nagrodę Kustosz Pamięci Narodowej. Otrzymał ją między innymi za upominanie się o prawdę o ludobójstwie na Kresach.</div> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-04-26 O kibolach pod kurią dla Radia WNET</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=2911</link> 
<pubDate>26-04-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p>W czasie Milczącego Marszu, który odbył się w czwartek 15 kwietnia w Krakowie, udzieliłem pod Krzyżem Katyńskim wywiadu na temat bieżących wydarzeń. </p><p>Wywiadu można wysłuchać pod linkiem</p><span style="FONT-FAMILY: "><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt" class="MsoNormal"><span style="COLOR: red"><a href="http://www.radiownet.pl/radio/wpis/5047/"><span style="COLOR: red">http://www.radiownet.pl/radio/wpis/5047/</span></a> </span></p><p /></span><p>Przy okazji polecam całą stronę tej nowej inicjatywy medialnej. </p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-04-17 Nie ma solidarności bez miłości </title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=2881</link> 
<pubDate>17-04-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <table style="WIDTH: 100.16%; mso-cellspacing: 1.5pt" border="0" cellpadding="0" width="100%"><tbody><tr><td style="BORDER-BOTTOM: #ece9d8; BORDER-LEFT: #ece9d8; PADDING-BOTTOM: 0.75pt; BACKGROUND-COLOR: transparent; PADDING-LEFT: 0.75pt; WIDTH: 99.34%; PADDING-RIGHT: 0.75pt; BORDER-TOP: #ece9d8; BORDER-RIGHT: #ece9d8; PADDING-TOP: 0.75pt" valign="top" width="99%"><p style="mso-line-height-alt: 11.25pt"><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"; COLOR: black; mso-bidi-font-size: 10.0pt">Rzeszowskie &quot;Super Nowości&quot;. 16 kwietnia 2010. Z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim rozmawia Ewa Tylus. </span></p><p style="mso-line-height-alt: 11.25pt"><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"; COLOR: black; mso-bidi-font-size: 10.0pt"><strong>- Czy myśli Ksiądz, że katastrofa, która wydarzyła się na lotnisku pod Smoleńskiem zmieni Polaków i wpłynie na tych, którzy decydują o Polsce?</strong> <p /></span></p><p style="mso-line-height-alt: 11.25pt"><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"; COLOR: black; mso-bidi-font-size: 10.0pt">- Myślę, że to wpłynie na otrzeźwienie polityków. To co mnie najbardziej bolało, jako kapelana Solidarności to to, że dwa skłócone obozy PO i PiS wyrosły na korzeniach solidarnościowych. Ja mam przyjaciół wśród jednych i wśród drugich. Niektórzy zginęli pod Smoleńskiem. Na przykład mój przyjaciel Janusz Kurtyka tyle razy był opluwany, poniżany. Różne inne karygodne szykany nie powinny mieć miejsca i nie wyobrażam sobie, że mogą powtarzać się takie sceny, gdzie jedni drugim nie chcą podać ręki. Mam nadzieję, że to zatrzyma szaloną agresję polityków, którzy robili sobie nawzajem krzywdę, choć często między sobą się znają. <p /></span></p><p style="mso-line-height-alt: 11.25pt"><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"; COLOR: black; mso-bidi-font-size: 10.0pt"><strong>- Jak powinniśmy traktować to zdarzenie? Jak przyjąć?</strong><br />- Jako znak od Pana Boga. Pan Bóg prowadzi prostymi drogami po krzywych liniach życia. My jako chrześcijanie musimy traktować to jako powód do przejrzenia na oczy. Po raz kolejny mam możliwość widzieć, że kariera i ordery są ulotne i w ciągu ułamka sekundy mogą zniknąć. Często takie zagubienie w tym całym chaosie przysłania podstawowe wartości życia, takie jak zasady, przyjaźń, rodzina. <p /></span></p><p style="mso-line-height-alt: 11.25pt"><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"; COLOR: black; mso-bidi-font-size: 10.0pt"><strong>- Czego potrzeba narodowi, który odniósł tak wielkie straty? Inne narody nam współczują.</strong><br />- Powrotu do korzeni. Do korzeni solidarności. Solidarność to troska o wzajemne wspieranie się, o dobro wspólne, nie walka o łupy i stołki. Wiele osób, wśród tych którzy zginęli, myślało przede wszystkim o państwie. Ojciec święty mówił: &quot;Nie ma solidarności bez miłości&quot;. Nowe pokolenie musi mieć wyczucie na wartości, uczyć się wzajemnego wspierania i udzielania sobie pomocy. <p /></span></p><p style="mso-line-height-alt: 11.25pt"><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"; COLOR: black; mso-bidi-font-size: 10.0pt"><strong>- Jak ksiądz przeżywa tę tragedię i co czuł, kiedy napływały pierwsze informacje?<br /></strong>- To okropny cios. Przeżyłem to bardzo osobiście. Wśród ofiar znalazło się 6. moich najbliższych przyjaciół. Byłem wtedy w telewizji. W programie TVP 1 nagrywaliśmy program o Katyniu, w którym mieliśmy na bieżąco komentować wydarzenia z uroczystości. Kiedy weszliśmy do studia, powiedziano nam, że program nam się przedłuży. Trzeba było ułożyć program na nowo i odpowiadać na pytania prowadzących, co teraz będzie. Wśród osób, które wyświetlały się, jako ofiary tragedii był mój przyjaciel, Janusz Krupski - kierownik Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych. Wsiadłem w samochód i pojechałem do jego domu, do Grodziska Mazowieckiego. Wchodzę, a tam duży stół zastawiony do obiadu, nikogo nie ma. Wszedłem dalej i zobaczyłem zapaloną świecę i całą rodzinę modlącą się. <p /></span></p><p style="mso-line-height-alt: 11.25pt"><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"; COLOR: black; mso-bidi-font-size: 10.0pt">-<strong> Co Ksiądz myśli na temat pochowania pary prezydenckiej na Wawelu?<br /></strong>- Ja uważam, ze względów historycznych, że III RP jest kontynuacją II RP, a prezydenci II RP byli chowani w Warszawie, więc tam powinien być pochówek. Decyzja jest inna, ja mogę mieć swoje zdanie. Źle się stało, że rozdzielili obu prezydentów. Natomiast protesty, które się pojawiły uważam za skandaliczne, za którymi stoją politycy. Z formą tych protestów zdecydowanie nie zgadzam się. <p /></span></p></td></tr></tbody></table><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> <p /></p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-04-03 Nie lekceważyłbym tego...</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=2832</link> 
<pubDate>03-04-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal" align="center"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Rozmowa z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim, przeprowadzona w Kijowie od razu po zerwanej konferencji prasowej<p /></span></p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"> <p /></span></p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Jak Ksiądz odbiera to, co się stało w Kijowie?<p /></span></b></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Rozumiem, iż konferencję prasową w Kijowie zerwał margines nacjonalistyczny społeczeństwa ukraińskiego. Jednak nie bagatelizowałbym tego, bo nastroje banderowskie są bardzo rozpowszechnione na Ukrainie zachodniej. Ale przez histerię i okrzyki nie zmieni się prawdy historycznej. A prawda jest taka, że Bandera był inspiratorem ruchu formacji zbrodniczej OUN-UPA, która wymordowała tysięcy niewinnych Polaków, Żydów i Ormian na Kresach Południowo-Wschodnich II RP. Ale na Ukrainie jest ukrywana prawda o morderstwach banderowców &#8211; dlatego wrzód faszystowski coraz staje się wiekszy. Przyjechawszy do Kijowa zrozumiałem, że to nie jest Europa, bo taką akcję faszystowskich bojówkarzy trudno sobie wyobrazić w kraju europejskim.<p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"> <p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">A jak jest z tymi bohaterami, któryby łączyli Polaków i Ukraińców?<p /></span></b></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Bandera nigdy nie będzie łączyć nasze narody, bo nawet naród ukraiński dzieli na wrogie sobie części. Przecież jest piękna postać Symona Petlury, który potrafi łączyć Polaków z Ukraińcami. Hetman Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny i wielu innych postaci historycznych. Trzeba mieć tylko dobrą wolę. Przecież nie wybieramy tylko &#8211; albo Bandera albo KGB. Gloryfikacja Bandery i OUN-UPA jest niebezpieczna, bo tak się rozwija wirus faszystowski w społeczeństwie. Wszystko zaczyna się od zerwania takich konferencji, a potem dochodzi do rzeczy bardziej poważnych, o których znamy przecież z historii. <p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"> <p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Czy ta młodzież, która dzisiaj krzyczała hasła, obrażające Księdza, Polskę i Kościół rzymskokatolickie - jest świadoma tego co czyni?<p /></span></b></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Chyba nie. Rozumiem, iż kochają po swojemu Ukrainę ale postawili na fałszywych proroków. Od samego początku swoich rządów prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko gloryfikował Stepana Banderę i 14. Dywizję &#8222;SS Galizien&#8221;. Ale jak można mówić, że patriotami ukraińskimi byli esesmani? Przecież SS &#8211; to organizacja uznana za zbrodniczą na całym świecie. Mam relacje z wieloma Ukraińcami, którzy nie popierają juszczenkowską gloryfikację faszyzmu. W sprawie zniewolenia rozumu i świadomości młodych ludzi na Ukrainie Juszczenko przyczynił się najbardziej i dzisiaj obserwowaliśmy owoce takiego wychowania w duchu OUN-UPA.<p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"> <p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Czy po tak brutalnej akcji nacjonalistów jest możliwy dialog polsko-ukraiński w trudnych sprawach?<p /></span></b></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Oczywiście, że możliwy i potrzebny. Brałem przedtem udział w różnych spotkaniach polsko-ukraińskich ale ta konferencja jest najgorsza. Np. w Kanadzie między Polakami i Ukraińcami odbywa się konstruktywny dialog w trudnych kwestiach. A w Kijowie po agitacji Juszczenko i jego otoczenia - pozycja nacjonalistów jest bezalternatywna &#8211; albo Bandera albo nikt. A taka droga prowadzi donikąd. Nie widzę w ogóle konfliktu polsko-ukraińskiego ale takie akcje bojówkarzy &#8222;Swobody&#8221; w Kijowie nie służą sprawie dobrych relacji między naszymi narodami. <p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"><span style="mso-spacerun: yes">  </span><p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Dziękuję za rozmowę.<p /></span></b></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"> <p /></span></b></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL">Eugeniusz Tuzow-Lubański, Kijów<p /></span></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"> <p /></span></b></p><p style="TEXT-ALIGN: justify; MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"><b style="mso-bidi-font-weight: normal"><span style="mso-bidi-font-size: 14.0pt; mso-ansi-language: PL"> <p /></span></b></p> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-02-03 Ks. Isakowicz-Zaleski: Polscy politycy nie rozumieją Ukrainy</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=2646</link> 
<pubDate>03-02-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p><strong><span style="FONT-FAMILY: ">Po 20 latach wolnej Ukrainy tzw. polityka wschodnia się rozsypała. Dziś trzeba ją budować na nowo, ale w relacjach z nowym prezydentem, Janukowyczem &#8211; o widokach na lepsze relacje polsko-ukraińskie dla portalu Netbird.pl mówi ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.</span></strong></p><p /><p><span style="FONT-FAMILY: "><strong> </strong><span style="FONT-FAMILY: "><a href="http://dzisiejsze-artykuly.netbird.pl/a/35965"><font color="#800080">http://dzisiejsze-artykuly.netbird.pl/a/35965</font></a></span></span></p><p /><p><strong><span style="FONT-FAMILY: "> Portal Natrbird, 3 lutego 2010</span></strong></p><p><strong><span style="FONT-FAMILY: ">Czy koniec prezydentury Wiktora Juszczenki polepszy stosunki polsko-ukraińskie, zwłaszcza w kontekście polityki historycznej? Czy nowa głowa państwa wyczyści te relacje z takich złogów, jak choćby gloryfikowanie Bandery?</span></strong><span style="FONT-FAMILY: "></span></p><p /><p><span style="FONT-FAMILY: ">Oczywiście, upadek Juszczenki, i to upadek bardzo spektakularny &#8211; otrzymał ok. 5 proc. głosów w pierwszej turze i zajął piątek miejsce &#8211; na pewno poprawi nasze relacje. Trzeba zaznaczyć, że w tej chwili nie mamy do czynienia z konfliktem między narodem polskim a narodem ukraińskim, czy państwem polskim a państwem ukraińskim, tylko z postępowaniem grupy polityków ukraińskich, którzy gloryfikują Ukraińską Powstańczą Armię i Banderę. Juszczenko jest szefem tej frakcji i jego odejście prawdopodobnie wyciszy te emocje.</span><span style="FONT-FAMILY: "></span></p><p /><p><strong><span style="FONT-FAMILY: ">Czy nie obawia się Ksiądz, że ewentualna wygrana Wiktora Janukowycza obudzi inne demony przeszłości? Nie musi to być przecież UPA i Bandera, Janukowycz uchodzi przecież za polityka nieprzewidywalnego. </span></strong><span style="FONT-FAMILY: "></span></p><p /><p><span style="FONT-FAMILY: ">Jeżeli chodzi o demony przeszłości, to należy pamiętać, że Europa Wschodnia od wielu lat nie potrafi tych problemów rozwiązywać. Dlaczego tak się dzieje? 50 lat komunizmu spowodowało, że wiele trudnych spraw było ukrywanych. W Polsce do roku 1989 roku nie można było mówić o Katyniu, Rosja nie chce się do tego przyznać. Sprawa Katynia wraca wciąż jak bumerang. Są też inne konflikty między narodami w wielu krajach &#8211; w Rumunii czy właśnie na Ukrainie. W takich wypadkach jest tylko jedna droga: trzeba powiedzieć prawdę i dążyć do pojednania i wzajemnego przebaczenia. Dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona, to pojednanie jest fikcją. Jesteśmy świadkami, że pomimo 20 lat niepodległości Ukrainy, państwo to żyje w ogromnym zakłamaniu i konfliktach. Obawiam się, że wcześniej czy później to państwo się rozpadnie, tak jak np. Jugosławia. Jeżeli chodzi o Janukowycza, to myślę, że on nie jest politykiem, który specjalnie się będzie Polską przejmować. Polska jest mu do niczego niepotrzebna, on będzie się przejmował relacjami z Rosją. Tak jak Moskwa będzie chciała, tak on będzie postępował.</span><span style="FONT-FAMILY: "></span></p><p /><p><span style="FONT-FAMILY: ">Nie mniej jednak uważam, ze w Polsce demonizuje się Janukowycza. Jest to polityk, którego nie popieram, ale nie można powiedzieć, że będzie on wyjątkowo negatywny. Będzie miał zapewne wiele wad. Trzeba się jednak z tym pogodzić, że wpływy rosyjskie na Ukrainie były, są i będą. Czy wygra Janukowycz, czy Tymoszenko, to nic się w tym zakresie nie zmieni. Jedyna pozytywna zmiana będzie taka, że upadnie ta demagogia Juszczenki polegająca na budowaniu tożsamości narodu ukraińskiego na zbrodniarzach. To na pewno zostanie przekreślone. Dałbym Janukowyczowi szansę w tym sensie, że należy bardzo uważnie patrzeć, co on robi, reagować na jego ewentualne negatywne zachowania. Wątpię jednak, aby Juszczenko przejawiał antypolonizm czy antysemityzm, tak jak u Juszczenki, czy teraz w obozie Tymoszenko.</span></p><p /><p><strong><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"">Podczas naszej ostatniej rozmowy mówił Ksiądz o wyjątkowo skomplikowanym stosunku Polaków żyjących na Ukrainie do tamtejszych polityków, co często trudno nam zrozumieć. Czy mógłby Ksiądz powiedzieć, kogo Polacy popierają w drugiej turze: Janukowycza czy Tymoszenko?</span></strong><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman""><p /></span></p><p><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"">Największym paradoksem tej sytuacji jest to, że mniejszość polska &#8211; dość liczna, od pół miliona do miliona ludzi, mieszkających nie tylko w dawnej Galicji Wschodniej czy na Wołyniu, ale także w okolicach Żytomierza, a nawet Kijowa &#8211; to jednak duża grupa. Praktycznie w całości popiera ona Wiktora Janukowycza.<p /></span></p><p><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"">Dlaczego to paradoks? Niemalże wszyscy politycy polscy, począwszy od prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, uwierzyli, że to Juszczenko jest zbawcą Ukrainy.Tymczasem Polacy, przynajmniej w listach kierowanych do mnie, bądź w kontaktach osobistych, podkreślają jedno: są między młotem a kowadłem. Z jednej strony jest to rusofilizm w wydaniu Janukowycza, a z drugiej neofaszyzm w wydaniu Juszczenki. Z dwojga złego lepszy jest Janukowycz. Co ciekawe &#8211; nawet w pierwszej turze wyborów Polacy gremialnie głosowali na Janukowycza. Trzeba zrozumieć tych ludzi &#8211; są zagrożeni nie tyle przez komunistów z Ukrainy Wschodniej, co przez neobanderowców i neofaszystów, którzy pod szyldem Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów sieją nienawiść do Polaków i do Żydów.<p /></span></p><p><strong><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"">Dlaczego, zdaniem Księdza, Juszczenko dopiero pod koniec kadencji postarał się o uhonorowanie Stiepana Bandery jako Bohatera Ukrainy. Przecież mógł zrobić to wcześniej. Czy to ostatni rozpaczliwy gest, aby komuś dokuczyć?</span></strong><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman""><p /></span></p><p><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"">Przede wszystkim oceniam negatywnie Juszczenkę jako polityka, według mnie to kompletny mitoman, człowiek, który przez przypadek znalazł się w polityce. Do chwili pierwszej tury wyborów starał się zaspokoić oczekiwania wszystkich Ukraińców. Co prawda popierał banderowców, jednak jasno się nie określał. Natomiast kiedy przegrał &#8211; przegrał w okropny sposób, to chyba pierwszy przypadek w historii powojennej Europy, gdy urzędująca głowa państwa starająca się o reelekcję dostała zaledwie 5 proc. głosów &#8211; wykalkulował sobie, że nie ma już szans zostać prezydentem całej Ukrainy. Liczy jednak na to, że przy 3-procentowym progu wyborczym, jaki jest na Ukrainie, uda mu się stworzyć w dawnej Galicji Wschodniej partię banderowską i wejdzie on z nią o parlamentu. Chyba dojdzie do tego, że Juszczenko będzie lokalnym kacykiem dla tej części kraju. Może w ogóle liczy na to, że Ukraina tak jak Jugosławia się rozpadnie. Świadczy to tylko o jego hipokryzji i o tym, że jest to człowiek, który ma bezwzględny stosunek do Polski.<p /></span></p><p><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"">Należy ubolewać nie tyle nad postawą Juszczenki &#8211; bo on się przez kilka lat wyraźnie opowiadał za banderowcami &#8211; ale nad politykami polskimi, którzy popierali go do samego końca. Jeszcze w kwietniu 2009 roku Juszczenki był w Polsce &#8211; widzieliśmy, jak prezydent Lech Kaczyński obejmuje go za szyję, całuje się z nim. W dniu dzisiejszym natomiast Kancelaria Prezydencka ogłosi, że prezydent RP nie potępi Juszczenki za gloryfikację Bandery I UPA. To są rzeczy, które świadczą o ogromnym niezrozumieniu Ukrainy. Dzisiaj jesteśmy w sytuacji, że po 20 latach to wszystko się rozsypało, tzw. polityka wschodnia, trzeba to budować na nowo, ale w relacjach z nowym prezydentem, Janukowyczem. Trzeba pilnować spraw Polski i Polaków mieszkających na Ukrainie.<p /></span></p><p><span style="FONT-FAMILY: "Times New Roman"">Rozmawiał Maciej Sabal/Netbird.pl<p /></span></p><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> <p /></p><div></div><div></div><div></div><div></div><div></div><div></div><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> </p><p /><p style="MARGIN: 0cm 0cm 0pt; mso-margin-top-alt: auto; mso-margin-bottom-alt: auto" class="MsoNormal"> </p><p /><p /> ]]> 
</description>  
</item><item> 

<title>2010-01-06 To  jeszcze nie koniec sprawy arcybiskupa Kowalczyka</title>  

<link>/index.php?page=news&amp;kid=66&amp;nid=2552</link> 
<pubDate>06-01-2010</pubDate> 
<description> 
<![CDATA[ <p>Wywiad, ktorego udzialiłem dla Frondy  </p><p>  </p><div class="content"><div class="lead"><p class="photo-desc">Abp Józef Kowalczyk z papieżem Janem Pawłem II.</p><p class="lead">- Służby specjalne nie mogą decydować, jakie dokumenty zostaną odtajnione, a jakie nie - mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.</p></div><p /><p> </p><p><strong>Fronda.pl: Niecałe trzy tygodnie temu mówił ksiądz w rozmowie z portalem Fronda.pl, że w sprawie arcybiskupa Kowalczyka &#8222;pojawiają się nowe dokumenty i nowe wątpliwości&#8221;. &#8222;Rzeczpospolita&#8221; ujawniła jednak, że świeżo odtajnione dokumenty ze zbioru zastrzeżonego dowodzą, że abp Kowalczyk nie był świadomym kontaktem informacyjnym SB. Czy jest ksiądz zaskoczony?</strong></p><p><strong>Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: </strong>Największym zaskoczeniem dla mnie jest informacja, że ze zbiorów zastrzeżonych IPN wyjmuje się dokumenty za zgodą służb specjalnych. Od dawna trwa spór o to, czy powinno się badaczom udostępniać wszystkie dokumenty, a tymczasem to służby specjalne decydują o tym, co można, a czego nie można udostępnić. Okazuje się więc, że w każdej chwili odpowiedni dokument może wyskoczyć ze zbiorów jak królik z kapelusza. Tymczasem z zasady wszystkie dokumenty wytworzone przez służby specjalne do 1990 roku powinny być udostępnione badaczom.</p><p><strong>Od początku istnienia IPN prawo mówi, że zbiór zastrzeżony istnieje i znajdują się w nim dokumenty &quot;aktualne dla bezpieczeństwa państwa&quot;, do których dostęp mają tylko prezes IPN i służby. Ksiądz badał akta byłych służb NRD. Czy w Niemczech w tzw. Instytucie Gaucka istnieje też coś takiego, jak zbiór zastrzeżony?</strong></p><p>W Niemczech nie istnieje tego typu zbiór zastrzeżony. Wszystkie dokumenty są udostępnione. W Polsce problem polega na tym, że agenci przejęci po Służbie Bezpieczeństwa pracowali później w UOP, a teraz w ABW. Wszystkie służby na świecie mają swoich tajnych współpracowników i temu nie należy się dziwić. Jednak niedopuszczalna jest sytuacja, w której łajdacy, którzy wcześniej krzywdzili Polaków i Kościół, teraz decydują o tym, jakie dokumenty IPN może udostępniać historykom i dziennikarzom, a jakich nie może.</p><p><strong>Czy publikacja &#8222;Rzeczpospolitej&#8221; rzeczywiście stawia kropkę nad &#8222;i&#8221; w sprawie Cappino? Pojawiły się już takie komentarze.</strong></p><p>Oczywiście, że nie. Skąd możemy wiedzieć, czy informacje udostępnione przez IPN, z których korzystał dziennikarz, to wszystko, co możemy na ten temat powiedzieć? Być może w zbiorach zastrzeżonych IPN znajduje się jeszcze bardzo wiele dokumentów, które stawiają sprawę ewentualnej współpracy abp. Kowalczyka z SB w innym świetle.</p><p><strong>Czy ksiądz wie o innych dokumentach w tej sprawie?</strong></p><p>W tej chwili nie mogę powiedzieć. Kwerendę w tej sprawie prowadzi kilka osób i wiele wskazuje na to, że sprawa wygląda zupełnie inaczej, niż wynika to z dotychczas opublikowanych materiałów. Szkoda, że IPN nie opublikował wszystkich dokumentów rok temu, kiedy wybuchła sprawa Cappino.</p><p><strong>Czyli rozwiązanie sprawy Nuncjusza jest możliwe jedynie po odtajnienia całości akt ze zbioru zastrzeżonego IPN?</strong></p><p>Tak. Dopiero wtedy możemy powiedzieć, że w sprawie nie ma nic do dodania.</p><p><strong>Jednak Cezaremu Gmyzowi, który zajmuje się tematyką lustracji w Kościele, do tej pory nie można było zarzucić braku uczciwości czy rzetelności w badaniu tego trudnego tematu. Czy mógł postawić tak mocną tezę bez rzetelnej wiedzy?</strong></p><p>Ja uważam pana Gmyza za uczciwego badacza. Nie zgadzam się jedynie z jego tezą, że te dokumenty kończą sprawę abp. Kowalczyka. Warto pamiętać o tym, że sprawa Cappino jest też rozpatrywana w kontekście całej siatki komunistycznego wywiadu działającego w Watykanie. Tym bardziej więc prawdopodobne, że nazwisko Nuncjusza pojawia się także w innych dokumentach, które znajdują się w zbiorze zastrzeżonym.</p><p><strong>Za trzy miesiące, może nieco później, abp. Muszyński przestanie pełnić funkcję prymasa Polski. Ksiądz nie wykluczał, że abp Kowalczyk chce po nim objąć to stanowisko.</strong></p><p>Tak, arcybiskupowi Kowalczykowi bardzo zależy na zostaniu prymasem. To on sam rozprowadzał sondaż wśród biskupów, z którego wynika, że ma wśród nich bardzo duże poparcie. Jego kandydatura budzi u mnie jednak duże zastrzeżenia i to nie tylko z powodu niejasności w sprawie Cappino.</p><p><strong>Co ma ksiądz na myśli?</strong></p><p>Nuncjusz apostolski jest winien dwóch bardzo niedobrych nominacji biskupich. A nie można mu zarzucić braku doświadczenia, przecież za kandydatury biskupie jest odpowiedzialny od trzydziestu lat &#8211; wcześniej jako szef Sekcji Polskiej Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej.</p><p><strong>Jakie to nominacje?</strong></p><p>To za urzędowania nuncjusza Kowalczyka arcybiskupem poznańskim został abp. Juliusz Paetz, o którego skłonnościach do molestowania kleryków i księży wiedziano już wcześniej w środowisku kościelnym. Także on przedstawił bp. Stanisława Wielgusa jako osobę odpowiednią do objęcia funkcji arcybiskupa warszawskiego i mimo swej wiedzy &#8211; wcześniej pisała o tym &#8222;Gazeta Polska&#8221; - nie zwrócił się do IPN o udostępnienie materiałów na temat tego kapłana. Arcybiskup Kowalczyk popełnił bardzo wiele grzechów zaniechania, które później skutkowały złymi nominacjami.</p><p><strong>Skoro ujawnione właśnie dokumenty stawiają hierarchę w dobrym świetle to przeciętny obywatel może sobie pomysleć, że oto IPN pomaga w poprawieniu wizerunku abp Kowalczyka, aby uzyskał funkcję prymasa?</strong></p><p>Dla arcybiskupa Kowalczyka jest oczywiście istotne, czy te dokumenty są dla niego pozytywne, czy negatywne. Moje zastrzeżenia nie dotyczą treści dokumentów, ale zasady udostępniania tych dokumentów. Służby specjalne nie mogą bowiem decydować, jakie dokumenty zostaną odtajnione, a jakie nie. Ponadto skandalem jest sytuacja, w której mjr Edward Kotowski, czyli oficer SB o pseudonimie &#8222;Pietro&#8221;, fałszował dokumenty i nie jest za to pociągnięty do odpowiedzialności. A to wynika z tekstu Cezarego Gmyza. Jednocześnie Kotowski skarży dziennikarza Tomasza Pompowskiego z &quot;Polski The Times&quot; za wywiad przeprowadzony ze mną.</p><h4><strong>Rozmawiał Stefan Sękowski, Portal Fronda, 5 stycznia 2010 r. </strong></h4></div> ]]> 
</description>  
</item>
</channel></rss>